sobota, 22 lutego 2014

Rozdział 25


UWAGA!! CHCEMY ZMIENIĆ NAZWĘ BLOGA NA : 
forever-just-for-me.blogspot.com
__________________________________
~ Claudia ~
Nie wiem jak to się stało, ale Lou i El chyba się domyślili, że pokłóciłam się z Niall'em. Gdy zrobiłyśmy sobie z El taki babski wieczór zaczęła namawiać mnie na powrót do Los Angeles. A ja automatycznie straciłam humor i nie chciałam już oglądać tych komedii, przeprosiłam El i po prostu wróciłam do domu, nie powiem trochę się bałam. O tej porze dalsze części Paryża, wcale nie są takie ładne i romantyczne, wręcz przeciwne, często przechodzili obok mnie jacyś mężczyźni i albo pogwizdywali, albo rzucali jakieś komentarze w moim kierunku.Lecz udało mi się cało dotrzeć do domu,mama oczywiście się zamartwiała, co było dziwne, bo nigdy się mną aż tak bardzo nie interesowała. Wzięłam szybki prysznic i rzuciłam się na łóżko, chciałam zadzwonić do Julki, ale przypomniało mi się, że albo teraz leży na stole operacyjnym, albo jest już po, ale nadal leży w narkozie. Bardzo żałuję, że nie ma mnie teraz przy niej, ale nie mogę tam wrócić, ja ciągle do niego coś czuję. Nie mogłam zasnąć więc długo myślałam nad tą sprawą. W końcu doszłam do wniosku, choć nie było to dla mnie łatwe, że ja jednak chcę tam wrócić. Chyba jednak coś do niego czuje i chcę się zobaczyć z Julką. Po tych wszystkich przemyśleniach byłam już tak zmęczona, że zasnęłam.
~ Eleanor ~
Po śniadaniu postanowiłam wybrać się do Claudii za wczoraj. Drzwi otworzyłam mi jej mama i zaprosiła mnie do środka, gdy weszłam do jej pokoju zastałam ją siedzącą na łóżku, pakującą rzeczy do walizki.
- Cześć... chciałam przeprosić Cię za wczoraj, niepotrzebnie tak na Ciebie naskakiwałam.- powiedziałam to tak szybko, że sama ledwo się zrozumiałam. - Ale to Louis mi kazał z Tobą porozmawiać, dlatego bo Niall i tak o wszystkim wiedział..- po tym jak  to powiedziałam, zacisnęłam mocno wargi tak, by już nic więcej nie mówić i po prostu chciałam wyjść. Byłam pewna, ze Claudia jeszcze bardziej się zdenerwuje, ale myliłam się. Ona złapała mnie za rękę i pociągnęła mnie, żebym wróciła się do jej pokoju.
- Ja właśnie tam się wybieram i chcę żebyś mi towarzyszyła, będzie mi raźniej. - jej wypowiedź trochę mnie zaskoczyła, ale zgodziłam się.
- OK nie ma problemu, zostawię Louis'a samego niech się trochę pomartwi.
- Hej to mogłabyś iść się spakować, bo odlatujemy o 13.
- Dobra to ja lecę. - odkrzyknęłam wychodząc.
~Louis~
Wstałem około 9, El nie było już w domu. Więc sam musiałem zrobić sobie śniadanie. Potem włączyłem telewizor. Było już po 10, a El dalej nie było, zacząłem się martwić, gdzie ona poszła tak z samego rana- zastanawiałem się. Postanowiłem do niej zadzwonić, ale jak na złość ona nie wzięła ze sobą komórki. Myślałem co dalej zrobić, bo zaraz musiałem wyjść, a ona nadal nie wracała. W tej samej chwili wpadła do mieszkania jak burza.
- Gdzie ty byłaś?!
- Cześć kochanie mi też miło cię widzieć. - odparła z sarkazmem.
Pobiegła szybko na górę i zaczęła coś wyjmować z szafy. A że byłem ciekawy co robi, poszedłem do niej. Zobaczyłem jak pakuje ciuchy do walizki, zdziwiłem się myślałem,że to przeze mnie się wyprowadza, bo rano byłem dla niej taki oschły.
- Eleanor ...  przepraszam nie zostawiaj mnie samego. Co ja Ci takiego zrobiłem?
Ta wypowiedź wyraźnie ją rozbawiła, bo po chwili wybuchła śmiechem. Zasuwała już walizkę i schodziła na dół, a ja nadal nie wiedziałem co planuje.Zszedłem za nią, ona odwróciła się do mnie przytuliła się i pocałowała mnie.
-Pa kochanie. - powiedziała, uśmiechnęła się tajemniczo i wyszła.
A ja stałem na środku mieszkania  i nie wiedziałem co ze sobą zrobić.Po chwili spojrzałem na zegarek wiszący na ścianie i zorientowałem się,że jestem już spóźniony pół godziny na spotkanie.
~ Claudia ~ 
Wsiadłam do samochodu i czekałam, aż moja mama zamknie dom i w między czasie wyczekiwałam Eleanor i w końcu   zauważyłam ją, akurat wychodziła zza zakrętu, po chwili była już w samochodzie. 
Na lotnisko jechałyśmy jakąś godzinę, może więcej. W tym czasie moja przyjaciółka - tak, można już ją nazwać moją przyjaciółką- opowiadała mi o dzisiejszym zdarzeniu z Louis'em, przez całą drogę się śmiałyśmy, a moja mama patrzyła na nas jak na wariatki, kręcąc głową. Zajechałyśmy na lotnisko, odbyłyśmy odprawę, a po chwili byłyśmy już w samolocie. Zbliżając się do Los Angeles czułam co raz mocniejsze bicie mojego serca.. a jednak za nim tęskniłam...
________________
Tym razem dłuższy- na prośbę Wiktorii. <--- Rozdział jest dedykowany Tobie. ;*
~ Jane and Jul's.
EDIT. KOLEJNY ROZDZIAŁ JUŻ NA WAS CZEKA!!!
A DZIEJE SIĘ W NIM DUŻO!!


poniedziałek, 17 lutego 2014

Rozdział 24

~ Justin ~
Więc tak zrobiłem to, ale czy ona zechce być moja dziewczyną to nie wiem. Mimo wszystko próbowałem, ja cały czas wierzę, że operacja pójdzie dobrze, a ona obudzi się i jeśli tylko Julia się zgodzi będziemy razem. Widziałem, że mama i Kamil widzieli to wszystko, dopatrzyłem się także łzy, którą uroniła mama Julii. Nie mogłem tak bezczynnie siedzieć, to wszystko mnie po prostu przerasta. Udałem się do bufetu  szpitalnego po kawę, usiadłem przy pierwszym lepszym stoliku popijając moją latte.Gdy ją wypiłem, zapłaciłem i wyszedłem na dwór się przewietrzyć. Po chwili dołączył do mnie Kamil.
 - Widziałem co zrobiłeś dla Julki, to było naprawdę świetne, ale powiedz czy twoje uczucia do niej są prawdziwe ? - zapytał.
- Ale w jakim sensie prawdziwe ? -zapytałem rozkojarzony.
- No czy ty jesteś w niej zakochany, czy to tylko przelotne zauroczenie ? - zapytał i spojrzał na mnie.
- Ale ja jestem w niej naprawdę zakochany, a dlaczego pytasz? - rzekłem po dłuższym zastanowieniu. 
- Jestem jej kuzynem, martwię się o nią, chyba wiesz, że od początku mieliśmy ze sobą dobre kontakty- powiedział i szybko zakończył jakby się bał, że powie o jedno słowo za dużo - Julka powiedziała mi, że ona też jest w Tobie zakochana tylko nie wie jak ci to powiedzieć, ona po prostu się bała, że ją wyśmiejesz.- dopowiedział Kamil. A ja nie spodziewałem się, że usłyszę coś takiego. 
- Na prawdę Ci tak powiedziała ? - zapytałem, ciągle nie dowierzając w to co usłyszałem.
- Myślisz, że w sprawach sercowych mojej kuzynki bym kłamał ? - stwierdził. - Nie przegap takiej okazji, leć do niej jak tylko się wybudzi, ja lecę do jej mamy. - powiedział i ruszył w stronę szpitala. Ja nadal nie mogłem uwierzyć w to co on mi przekazał. Ja też poszedłem do szpitala , może wiadomo coś  o operacji. 
 ~ Niall ~ 
Oglądałem jakiś nudny talk show, gdy poczułem wibracje w kieszeni. Dzwonił Lou
- Ej wejdź teraz na skype'a ok ? - zapytał
- Spoko, Yo. - odpowiedziałem i poszedłem po laptopa.
Gdy już się włączył, od razu wyświetlił się komunikat, że Lou dzwonił.
-Siema, to powiesz mi co się takiego stało ? - zapytałem
- Elo, czemu nie jesteś tu z Claudią ? - zapytał mnie,-  a ja nie mogłem wydusić słowa.
- Tu znaczy gdzie ? 
- No w Paryżu, nie mów, że się pokłóciliście ?
-Co Claudia jest we Francji?!- spytałem zaskoczony.
No i opowiedziałem Lou całą historię. Poczułem taką ulgę jak mu to powiedziałem, gdy tak z nim rozmawiałem zdałem sobie sprawę jak bardzo tęsknie za Claudią.
-Hej, wiesz co mam pomysł jak ściągnąć Claudię do LA.- rzekł Louis.
-No dawaj.- powiedziałem choć za bardzo nie wierzyłem, że to się uda.
-Od kiedy Claudia tu przyjechała ma świetny kontakt z El, takie dwie papużki nierozłączki się z nich zrobiły.
-Ale co to ma ... .-zacząłem lecz Lou mi przerwał.
-Więc poproszę ją żeby jakoś przekonała Claudię do powrotu.
-Dzięki wielkie, mam nadzieję że to coś da.- powiedziałem.
-No to ja kończę, narka.
-No cześć, daj znać jak coś.-rzekłem i zakończyłem rozmowę.
________________________
Tak jak obiecałyśmy rozdział się pojawił, a zaraz zaczynamy pisać kolejny. ;3 Co sądzicie ? 
~ Jane and Jul's. <3 





środa, 5 lutego 2014

Rozdział 23

 ~ Niall ~ 
Już wiem ! Justin nie wie gdzie wyjechała Claudia, sąsiadka też nie, ale Julka na pewno będzie wiedziała. Wróciłem do mojego domu, tak mojego, wcześniej się posprzeczaliśmy z Justinem i uznaliśmy, że lepiej będzie jak zamieszkamy oddzielnie. Nie będziemy sobie przeszkadzać, zrobiliśmy to też głównie dlatego, bo Justin miał już niedługo mieszkać z Julką, a ja z Claudią, ale niestety olała mnie. Zjadłem kanapki i miałem wychodzić, gdy zadzwonił mój telefon - dzwonił Louis, z mojego zespołu.
* Rozmowa tel : * 
- Siema Lou ! Coś się stało, że dzwonisz ? - zapytałem, bo on nigdy nie dzwonił tak bez potrzeby, ew. na skype. 
- Siema, słuchaj mam dla Ciebie dobrą wiadomość, ale teraz nie mogę Ci jej przekazać, zadzwonię do cb za godzinę na skype, ok ? - powiedział to bardzo szybko, a ja nie wiedziałem czemu.
- No ok. Nara ! - powiedziałem. i się rozłączyłem. 
Byłem bardzo ciekawy co to za  wiadomość, czyżby Lou się żenił ? Nie, wtedy raczej by przyleciał razem z El. Zostało mi tylko czekać, aż zadzwoni. Teraz nie mogłem iść do Julki, pójdę najwyżej ok . 17
~Julka~
Jejku już za chwilę operacja, wcześniej się tym jakoś nie przejmowałam, ale teraz bardzo się boję. Szkoda, że okłamałam Claudię mówiąc, że wszystko ok, przydałoby mi się jej wsparcie. Ale ona ma teraz swoje życie i nie będę jej się do niego w walać. Liczyłam na to, że choć Justin mnie odwiedzi przed tą operacją, ale... . Kurde co ja sobie w ogóle myślę on nawet nie jest moim chłopakiem i co ja go obchodzę. Po kilku minutach przyszła do mnie pielęgniarka i zaczęła mnie przygotowywać do operacji. Teraz jest przy mnie Kamil i mama mówią, że wszystko będzie dobrze, ale ja wiem, że mogę nie przeżyć. A miałam tyle planów na przyszłość.  Mąż i dwójka dzieci ... no i miałam być druhną na ślubie Claudii. Postanowiłam że napiszę do niej list, tak w razie czego. Czemu akurat do niej? Justin'a nie obchodzę, a mama i Kamil i tak wiedzą, że ich kocham, a Claudii jakoś nigdy nie było okazji tych kilku rzeczy powiedzieć.

Treść listu:
,, Hej kochana! Kurcze nie wiem jak zacząć, ale chyba chciałabym Ci za to wszystko podziękować. Za te wszystkie miłe chwile spędzone z tobą. Za te wszystkie nasze wygłupy. Za to, że dzięki Tobie ,,dowiedziałam'' się co to tak naprawdę znaczy najlepsza przyjaciółka. Za to, że zawsze miałam w Tobie wsparcie. Za to wszystko i za wiele innych rzeczy bardzo Ci dziękuje.''
Julka
~Justin~
Wczoraj dowiedziałem się od Kamila, że Julka ma dziś operację. Nie wiem czy ona to przeżyje, ale mam taką nadzieję. Chcę zrobić jej niespodziankę, dziś powiem jej co do niej czuję. Tylko żeby to wyglądało bardziej romantycznie to może kupię kwiaty, muszę się spieszyć bo za 30 min zamykają ,,Flowers" ulubioną kwiaciarnię Julki. Też się zdziwiłem jak powiedziała mi, że to jej ulubiona kwiaciarnia no bo co takiego fantastycznego jest w kwiaciarni? Julka mówiła mi kiedyś, że najbardziej podobają jej się róże,a dokładniej to czerwone i herbaciane. Wyjechałem z domu i miałem nadzieję, że zdążę kupić jej te kwiaty, nie wiedziałem o której jest operacja Julki, a nie chcę się spóźnić, bo znów się na mnie zawiedzie. Szybko wsiadłem do samochodu, jechałem jak najszybciej. W końcu dotarłem do kwiaciarni kupiłem 50 róż herbacianych i tyle samo czerwonych. Położyłem je w samochodzie i jak najszybciej pojechałem do szpitala, po drodze był korek i to bardzo duży. Nie wiedziałem o której jest ta operacja, do tego byłem bardzo zestresowany, więc zostawiłem samochód na poboczu i postanowiłem biec do szpitala. Do szpitala było jakieś 10 min, więc musiałem się spieszyć. Wpadłem do szpitala i udałem się na piętro bloku operacyjnego, w duchu miałem nadzieję, że jeszcze zdążę. Wyszedłem z windy i zauważyłem jak wiozą Julię na blok, musiałem biec, żeby zdążyć. Podbiegłem do niej ująłem jej dłoń i wyszeptałem : Kocham Cię. 
Po czym drzwi od bloku operacyjnego się zamknęły. . . 
____________________________________
Ahh.. ta romantyczna końcówka. ;33 
Nie miałyśmy okazji spytać się was jak podobają wam się nowi bohaterowie ? ( Lou i El ) 
Jak myślicie Julka przeżyje tą operację ? 
~ Jane and Jul's.  <3 




niedziela, 2 lutego 2014

Rozdział 22 ;p

Z klubu wróciliśmy o ok. 3 nad ranem, nie powiem,, cieszę się,  że zgodziłem się na ten wypad bo przynajmniej tam, w klubie nie myślałem o naszym związku i o Claudii. Teraz gdy wróciłem moje myśli powróciły. Boję się, że coś się stało. Przespałem się, zjadłem śniadanie i pojechałem do jej domu, nikt nie otwierał, chociaż pukałem, dzwoniłem. W końcu, moje walenie do drzwi, zdenerwowało sąsiadkę, która wyszła przed mieszkanie i wszystko mi wyjaśniła, a mianowicie Claudia wczoraj z rodzicami gdzieś wyjechała. Podobno jej tata szedł z walizkami.
 ~ Claudia ~ 
Kilka dni później... 
Cieszę się, że zdecydowałam się na ten wyjazd. Tu jest cudownie. Jestem właśnie w centrum handlowym. Kupiłam już kilka bluzek i parę spodni. Rozglądałam się po wyprzedażach. Nagle na kogoś wpadłam, wpadłam na kogoś i upuściłam wszystkie torby
 - Przepraszam, już pomagam Ci to sprzątać - usłyszałam miły głos. Spojrzałam w górę i zobaczyłam jakiegoś chłopaka, dziwnie kogoś mi przypominał. 
- Ty jesteś ,,ta" Claudia ? - zapytał sprawca upadku.
- Yy.. tak ? A ty jesteś.... Liam ? Nie ! Harry ? Nie, już wiem! Louis, zgadłam ? - spytałam.
- Haha tak to ja. - powiedział.
- Skąd mnie znasz ?
- Niall dużo mi o tobie opowiadał.
- Aha.. - odpowiedziałam i odwróciłam się w drugą stronę.
Po chwili dołączyła do nas Eleanor. Razem z dziewczyną Lou wybraliśmy się na kawę, na którą zostałam zaproszona w ramach przeprosin. Było naprawdę fajnie Louis co chwilę nas rozśmieszał tak, że w pewnym momencie oplułam się i miałam mokrą bluzkę. Ale mimo to miałam miłe popołudnie. Dobrze, że Louis nie wypytywał o Niall'a jeszcze nie jestem gotowa o nim rozmawiać... . Po powrocie do domu zjadłam obiad. Potem zadzwoniłam do Julki, wszystko u niej dobrze. No i na szczęście nie puściła pary i nikomu nie powiedziała gdzie jestem. Będę za nią tęsknić, choć ... może kiedyś jeszcze wrócę do LA. Po skończonej rozmowie przebrałam się i poszłam trochę pobiegać do parku. Rodziców i tak nie ma w domu, nic się nie zmieniło po wyjeździe ciągle tylko pracują. Ale przynajmniej ja jestem szczęśliwa, a przynajmniej na razie tak sądzę.
~ Julka ~
Lekarz był u mnie dosłownie przed chwilą, powiedział, że operację będę miała jutro. Szkoda, że nie będzie przy mnie Claudii, ale widocznie tak miało być. Może zadzwonię do mamy, dziwne, że jeszcze jej u mnie nie było. Chyba już nikogo nie obchodzę. Nawet Jus ostatnio nie przychodzi. Gdy tak rozmyślałam do sali weszła moja mama z Kamilem.
- Juleczko, kochanie jak się czujesz? - spytała z troską moja mama.
- Jak osoba, która niedługo będzie mieć operację. - odpowiedziałam smutna, choć tak naprawdę to byłam jednak zadowolona, że mnie odwiedzili. Kamil po jakimś czasie zostawił mnie z mamą same, a ona opowiedziała mi dlaczego mnie nie odwiedzała. Mój kuzyn z Claudią po prostu okłamali moją mamę, że jestem na jakimś obozie a, że moja mama przeżyła bardzo wielką traumę nie dociekała co i dlaczego bo Bednarek o wszystkim wie, więc nie ma się czym martwić. Nie mogłam w to uwierzyć. Mama jest już w coraz lepszej formie, częściej się uśmiecha i chyba wie, że co się stało to się nie odstanie. Powiedziała, że jak przyjadę do domu to ma dla mnie niespodziankę, byłam ciekawa co to może być. Gadałyśmy i gadałyśmy,  mogłabym tak gadać z mamą całą noc. Pewnie was to dziwi, ale moja mama jest dla mnie najlepszą przyjaciółką, mówię jej o wszystkim, chodzimy razem na zakupy niczym prawdziwe przyjaciółki. Po jakimś czasie do sali wszedł Kamil,niosąc dwa kubki, jak się okazało - dla mnie i dla Anny - mojej mamy. Dla mnie była herbata z cytryną, a dla Mamy kawa. 
- Ciociu musimy się już zbierać, lekarz kazał odpoczywać Julce, w końcu jutro operacja. - stwierdził Kamil.
- No tak, rozumiem, pa kochanie.- powiedziała i pocałowała mnie w czoło, niczym małą dziewczynkę. 
- Trzymaj się ! Jutro będziemy- powiedział kuzyn i pomachał mi. Ja zrobiłam to samo. Oboje wyszli z sali. A ja leżałam i piłam jeszcze ciepłą herbatkę, która naprawdę mi pomagała.
______________________________________
UWAGA ! 
Mamy 1070 wyświetleń !! Chciałyśmy wam podziękować, bo gdyby nie wy, takiej ilości wyświetleń by nie było. :3 
Jest jeszcze jedna sprawa, komentujcie trochę, nawet nie wiecie ile radości sprawia nam czytanie komentarzy. <3 
A ten rozdział jest dedykowany: 
 - Jusi G 
oraz 
- Wiktorii 
oraz Sandrze. <3 
One udzielały się pod poprzednim rozdziałem. Dzięki dziewczyny. ;* 
~ Jane and Jul's.