UWAGA!! CHCEMY ZMIENIĆ NAZWĘ BLOGA NA :
forever-just-for-me.blogspot.com
~ Claudia ~
Nie wiem jak to się stało, ale Lou i El chyba się domyślili, że pokłóciłam się z Niall'em. Gdy zrobiłyśmy sobie z El taki babski wieczór zaczęła namawiać mnie na powrót do Los Angeles. A ja automatycznie straciłam humor i nie chciałam już oglądać tych komedii, przeprosiłam El i po prostu wróciłam do domu, nie powiem trochę się bałam. O tej porze dalsze części Paryża, wcale nie są takie ładne i romantyczne, wręcz przeciwne, często przechodzili obok mnie jacyś mężczyźni i albo pogwizdywali, albo rzucali jakieś komentarze w moim kierunku.Lecz udało mi się cało dotrzeć do domu,mama oczywiście się zamartwiała, co było dziwne, bo nigdy się mną aż tak bardzo nie interesowała. Wzięłam szybki prysznic i rzuciłam się na łóżko, chciałam zadzwonić do Julki, ale przypomniało mi się, że albo teraz leży na stole operacyjnym, albo jest już po, ale nadal leży w narkozie. Bardzo żałuję, że nie ma mnie teraz przy niej, ale nie mogę tam wrócić, ja ciągle do niego coś czuję. Nie mogłam zasnąć więc długo myślałam nad tą sprawą. W końcu doszłam do wniosku, choć nie było to dla mnie łatwe, że ja jednak chcę tam wrócić. Chyba jednak coś do niego czuje i chcę się zobaczyć z Julką. Po tych wszystkich przemyśleniach byłam już tak zmęczona, że zasnęłam.
~ Eleanor ~
Po śniadaniu postanowiłam wybrać się do Claudii za wczoraj. Drzwi otworzyłam mi jej mama i zaprosiła mnie do środka, gdy weszłam do jej pokoju zastałam ją siedzącą na łóżku, pakującą rzeczy do walizki.
- Cześć... chciałam przeprosić Cię za wczoraj, niepotrzebnie tak na Ciebie naskakiwałam.- powiedziałam to tak szybko, że sama ledwo się zrozumiałam. - Ale to Louis mi kazał z Tobą porozmawiać, dlatego bo Niall i tak o wszystkim wiedział..- po tym jak to powiedziałam, zacisnęłam mocno wargi tak, by już nic więcej nie mówić i po prostu chciałam wyjść. Byłam pewna, ze Claudia jeszcze bardziej się zdenerwuje, ale myliłam się. Ona złapała mnie za rękę i pociągnęła mnie, żebym wróciła się do jej pokoju.
- Ja właśnie tam się wybieram i chcę żebyś mi towarzyszyła, będzie mi raźniej. - jej wypowiedź trochę mnie zaskoczyła, ale zgodziłam się.
- OK nie ma problemu, zostawię Louis'a samego niech się trochę pomartwi.
- Hej to mogłabyś iść się spakować, bo odlatujemy o 13.
- Dobra to ja lecę. - odkrzyknęłam wychodząc.
~Louis~
Wstałem około 9, El nie było już w domu. Więc sam musiałem zrobić sobie śniadanie. Potem włączyłem telewizor. Było już po 10, a El dalej nie było, zacząłem się martwić, gdzie ona poszła tak z samego rana- zastanawiałem się. Postanowiłem do niej zadzwonić, ale jak na złość ona nie wzięła ze sobą komórki. Myślałem co dalej zrobić, bo zaraz musiałem wyjść, a ona nadal nie wracała. W tej samej chwili wpadła do mieszkania jak burza.
- Gdzie ty byłaś?!
- Cześć kochanie mi też miło cię widzieć. - odparła z sarkazmem.
Pobiegła szybko na górę i zaczęła coś wyjmować z szafy. A że byłem ciekawy co robi, poszedłem do niej. Zobaczyłem jak pakuje ciuchy do walizki, zdziwiłem się myślałem,że to przeze mnie się wyprowadza, bo rano byłem dla niej taki oschły.
- Eleanor ... przepraszam nie zostawiaj mnie samego. Co ja Ci takiego zrobiłem?
Ta wypowiedź wyraźnie ją rozbawiła, bo po chwili wybuchła śmiechem. Zasuwała już walizkę i schodziła na dół, a ja nadal nie wiedziałem co planuje.Zszedłem za nią, ona odwróciła się do mnie przytuliła się i pocałowała mnie.
-Pa kochanie. - powiedziała, uśmiechnęła się tajemniczo i wyszła.
A ja stałem na środku mieszkania i nie wiedziałem co ze sobą zrobić.Po chwili spojrzałem na zegarek wiszący na ścianie i zorientowałem się,że jestem już spóźniony pół godziny na spotkanie.
~ Claudia ~
Wsiadłam do samochodu i czekałam, aż moja mama zamknie dom i w między czasie wyczekiwałam Eleanor i w końcu zauważyłam ją, akurat wychodziła zza zakrętu, po chwili była już w samochodzie.
Na lotnisko jechałyśmy jakąś godzinę, może więcej. W tym czasie moja przyjaciółka - tak, można już ją nazwać moją przyjaciółką- opowiadała mi o dzisiejszym zdarzeniu z Louis'em, przez całą drogę się śmiałyśmy, a moja mama patrzyła na nas jak na wariatki, kręcąc głową. Zajechałyśmy na lotnisko, odbyłyśmy odprawę, a po chwili byłyśmy już w samolocie. Zbliżając się do Los Angeles czułam co raz mocniejsze bicie mojego serca.. a jednak za nim tęskniłam...
________________
Tym razem dłuższy- na prośbę Wiktorii. <--- Rozdział jest dedykowany Tobie. ;*
~ Jane and Jul's. ♥
EDIT. KOLEJNY ROZDZIAŁ JUŻ NA WAS CZEKA!!!
A DZIEJE SIĘ W NIM DUŻO!!
EDIT. KOLEJNY ROZDZIAŁ JUŻ NA WAS CZEKA!!!
A DZIEJE SIĘ W NIM DUŻO!!