sobota, 30 listopada 2013

Rozdział 18 cz. I ;3

                                                     *Oczami Kamila*
Byłem bardzo zdenerwowany gdy lekarz poprosił nas do swojego gabinetu, ale jednocześnie zżerała mnie ciekawość o co chodzi.
- Proszę usiądźcie.- rzekł lekarz siadając za biurkiem.
- Czy to chodzi o stan zdrowia Julki, coś jest nie tak?- spytałem zaniepokojony.
I zaczął wszystko opowiadać, byłem przerażony Julka ma guza mózgu, skąd my weźmiemy pieniądze na operację.  Wszystko kłębiło się w mojej głowie, więc nawet nie wiem, co lekarz mówił dalej. Otrząsnąłem się i zobaczyłem, że Justin wstaje z krzesła, no to i ja wstałem i szedłem do wyjścia. Cały czas zastanawiałem się jak zdobyć pieniądze, no fakt jestem piosenkarzem, ale ostatnim czasem nie zarabiam wcale tak dużo,  właściwie to od czasu gdy przyjechałem  tutaj. Ale może zorganizuję charytatywny koncert dla Julki, w sumie to nie jest taki zły pomysł. Wyszedłem razem z Justin'em na korytarz, nie wiedziałem kim on jest dla Julki dlatego postanowiłem iść  z nim do kafejki  i trochę go wypytać. Zgodził się, udaliśmy się tam. Claudia, którą spotkaliśmy na korytarzu z jakimś chłopakiem chciała iść z nami, ale to była ,,męska rozmowa" i nie chciałem jej na razie denerwować. Zamówiliśmy po zwykłej kawie z mlekiem i przez dłuższą chwilę nie odzywaliśmy się do siebie. Lecz w końcu postanowiłem się odezwać :
- Yy.. No to ten jestem Kamil Bednarek, kuzyn Julki a ty ? -zapytałem.
- Justin Bieber , jestem... dobrym przyjacielem Julki - odpowiedział.
- Aa czyli to jednak nie ty.. Bo Julka mówiła, że ma jakiegoś chłopaka i próbuję się z nim skontaktować.- powiedziałem
- No to nie do końca tak, bo Julka mi się podoba, ale ja sam nie wiem co ona do mnie czuje, po tym wypadku gdy wszedłem do jej sali przytuliła mnie i powiedziała, że mnie kocha i mówiła do mnie tak jakbym był jej chłopakiem. A ja nadal nie wiem kim dla siebie jesteśmy. - powiedział ze zmartwieniem. Porozmawiałem z nim przez jakąś chwilę, a w tym czasie uzgadnialiśmy jak zarobić pieniądze na operację Julki. Co prawda Justin oferował mi te pieniądze, ale ja wolałem najpierw to przedyskutować z Claudią.
                                  * Oczami Claudii *
 Na dziś miałam zaplanowany obiad z rodzicami  i Niall'em, więc około 13 byłam już w domu i zaczęłam się szykować. Po jakichś 2 godzinach byłam już gotowa i zadzwoniłam po Niall'a by mnie zawiózł. Rodzice byli już na miejscu, bo wracali z delegacji jak to oni i już na nas czekali. A tak byłam ubrana. Widziałam jak Niall się denerwował przed tym spotkaniem, w sumie zna już moich rodziców ale, dziś oficjalnie przedstawię go jako mojego chłopaka. Po kilku minutach byliśmy pod restauracją. Kazałam Niall'owi czekać w samochodzie, a dopiero później po niego przyjdę i go przedstawię. . . 
____________________
~ Jane and Jul's. ;* 


poniedziałek, 25 listopada 2013

Rozdział 17 ;D

                                                                ROK PÓŹNIEJ    
                                     * Oczami Kamila *
Jak to lekarz powiedział, nie ma już zbyt dużo szans, by Julka się wybudziła. Mimo to ja codziennie do niej jeździłem. Opowiadałem jej o wszystkim, o tym że poznałem fantastyczną dziewczynę, o jej mamie, ogólnie o wszystkim i miałem wrażenie, że ona mnie słyszy i próbuje odpowiadać, ale to może mi się tylko wydawało. Przebudziłem się o 4 lecz poszedłem dalej spać, nie było mi dane długo pospać, bo chwilę później zadzwonił telefon. Nie patrzyłem kto dzwoni tylko szybko podniosłem komórkę z szafki i odebrałem.
- Witam, mówi doktor Hill, przepraszam, że dzwonię o tak wczesnej porze,ale mam dla pana radosną wiadomość. Pana siostra dziś kilka minut temu się wybudziła. - powiedział radośnie doktor.
- Naprawdę ? Dobrze, za chwilę będę w szpitalu. - odpowiedziałem i zacząłem się szykować, chciałem krzyczeć na całe gardło, ale się powstrzymałem, bo w pokoju obok spała moja ciocia, która nie wiedziała, że jej córka jest w śpiączce. Po kilku minutach byłem już przy samochodzie i jak na złość nie chciał mi odpalić. Lecz po jakimś czasie się udało. Szybko wbiegłem do szpitala i udałem się do gabinetu lekarza Julii. Rozmawiałem z nim chwilę, a potem pozwolił mi iść do Julki. Gdy tam wszedłem, Julka leżała i rozglądała się  po sali, była bardzo słaba. Podszedłem do niej. Dziwnie na mnie spojrzała. Usiadłem na krześle przy łóżku.
Porozmawiałem z Julką, ale ona nie do końca wszystko pamiętała i jeszcze zaczęła coś bredzić, że ją postrzelono i ona to wszystko widziała, że miała dziecko. Pogłaskałem ją po głowie i kazałem iść spać, bo to wszystko jej się pewnie śniło. Jeszcze chwilę u niej siedziałem, ale widziałem, że jest śpiąca i dlatego ok. 9 poszedłem. Od razu po wyjściu zadzwoniłem do przyjaciółki Julki.
*  rozmowa telefoniczna *
- Cześć Claudia, mam dla Ciebie wspaniałą wiadomość, Julka obudziła się dziś w nocy. - powiedziałem.
- Tak to super, zaraz przyjadę do szpitala ok?-odparła z niedowierzaniem Claudia
- Ok.
- To pa.- rzekła i się rozłączyła.
                                       *Oczami Claudii*
Po skończeniu rozmowy z Kamilem szybko napisałam sms-a do Niall'a czy nie mógł by mnie do niej zawieźć. Oczywiście się zgodził i już po 15 minutach był pod moim domem. Przez chwilę zastanawiałam się nad tym czy nie powiadomić także Justina, ale stwierdziłam, że on i tak porozwalał jej życie i nie ma sensu by ją jeszcze teraz odwiedzał.
- Hej, dzięki, że przez ten czas byłeś przy mnie.- rzekłam do Niall'a gdy byliśmy pod szpitalem.
- Nie ma sprawy.-odparł i mnie przytulił.
Na korytarzu spotkaliśmy Kamila, siedział na krześle przy sali Julki. Od razu podbiegłam do lekarza który akurat z nim rozmawiał i spytałam czy mogła bym wejść do Julki.
- No dobrze, ale dosłownie chwilkę, ona jest jeszcze bardzo słaba.
Byłam taka szczęśliwa, że w końcu mogę z nią pogadać, w końcu jest moją jedyną przyjaciółką. W trakcie krótkiej rozmowy odniosłam wrażenie, że mnie nie poznaje i tylko udaje, że mnie zna. No cóż może mi się tylko zdaje. Już miałam wychodzić gdy do sali wszedł Justin.,,Co on tu robi?!'' Ale sądząc po minie Julki to była szczęśliwa, że przyszedł.
- Czego ty jeszcze od niej chcesz?!- spytałam wkurzona.
- Claudia, mogła byś zostawić nas samych?- spytała cichutko Julka.
- Ale... no jak chcesz.- odparłam i wyszłam na korytarz do Niall'a.
                                             *Oczami Justina*
Claudia chyba nadal jest na mnie wkurzona po tej akcji z narkotykami i w ogóle. Ale co tam ważne że Julka chce ze mną pogadać. Usiadłem obok niej na krześle gdy ta mocno mnie przytuliła i powiedziała,, Tak za tobą tęskniłam, kocham cię Jus.'' Ja tylko patrzyłem na nią zdezorientowany, bo za bardzo nie wiedziałem o co chodzi, przecież przed tym wypadkiem nie byliśmy parą. Ale w sumie to ja też ją kocham więc nie ma w tym nic złego, że ona tak powiedziała. No ale Claudia nie będzie z tego faktu zbytnio szczęśliwa. Rozmawialiśmy jeszcze przez pewien czas gdy do sali wszedł lekarz z tym chłopakiem, którego już wcześniej widziałem z Julką. Lekarz spytał mnie czy jestem kimś z rodziny.
- Jestem jej chłopakiem, a coś się stało?
- To poproszę was obu z do mojego gabinetu.- rzekł jakoś dziwnie z przejętą miną... .
__________________________________________
No i jak wam się podoba ? ;p 
~ Jul's and Jane. <33 






sobota, 23 listopada 2013

Rozdział 16 ;<

                                           * Oczami Julki *
Otworzyłam oczy, słońce raziło mnie w oczy. Podniosłam się, bo jak się okazało leżałam na trawie. Nie wiedziałam  gdzie jestem. Szłam ciągle dróżką, którą kształtowały kwiaty. Doszłam do końca tej drogi, ujrzałam białą furtkę do ogrodu, lekko otworzyłam furtkę, ogród był naprawdę piękny. Obeszłam cały  ogród, i zobaczyłam ławkę, usiadłam na niej. Wiatr lekko kołysał drzewami, a ptaki pięknie śpiewały. Pobujałam się chwilę i udałam się w stronę pięknego domu. Weszłam tam, ale nikogo nie było na pierwszym piętrze, chciałam iść po schodach na górę, gdy usłyszałam płacz dziecka, dochodzący z jakiegoś pokoju, który znajdował się jeszcze na pierwszym piętrze. Może i nie ładnie tak, ale moja ciekawość wygrała i poszłam tam. W łóżeczku leżała mała dziewczynka, wzięłam ją na ręce by ją uspokoić gdy do pokoju wszedł Justin.
-Hej, Julka jeszcze nie pojechałaś do Claudii?-spytał
-Jakiej Claudii?-zapytałam zaskoczona.
-No Claudia, twoja najlepsza przyjaciółka, znacie się od dziecka.-oznajmił.
A ja patrzyłam na niego zdziwiona, bo nadal nie wiedziałam kto to jest. Nie znam żadnej Claudii, a może znam tylko nie pamiętam? Sama nie wiem, grunt, że jest ze mną Justin i mała Emma. Justin zrobił nam niespodziankę i zabrał nas na obiad do najlepszej restauracji w mieście. Nasza córeczka była naprawdę grzeczna. Lecz w pewnym momencie zaczęło dziać się coś dziwnego, jacyś mężczyźni wbiegli do restauracji w czarnych kominiarkach, bardzo się bałam, Justin kazał nam położyć się na ziemię. Położyłam się i przytuliłam się do małej Emm'y ciągle powtarzając:
- Cii malutka, wszystko będzie dobrze, mama Cię obroni. - Ale mała ciągle płakała, a mi łzy leciały ciurkiem, tak bardzo się bałam. Myślałam, że jest już po wszystkim, lecz się myliłam. Podszedł do nas jeden z facetów i rzekł do mnie :
- Posłuchaj mnie, masz jeden wybór, albo giniesz ty, albo twoje dziecko, wybieraj!- krzyczał, a ja się podniosłam i  zobaczyłam kilka osób leżących na ziemi w kałużach krwi, a reszta wybiegała z restauracji.
- Wolę zginąć ja, niż moje dziecko, macie go nie dotykać. - powiedziałam, zamykając oczy po których spływały mi łzy.
- Jak wolisz księżniczko - uśmiechnął się szyderczo, zastanawiało mnie kto to mógł być..i  w tym momencie dostałam kulką w serce. To było dziwne, bo w tym samym momencie stałam się tak jakby duchem, wszystko widziałam mimo, że zostałam zastrzelona. To było takie dziwne uczucie widzieć wszystko z góry ale nie mogłam postąpić inaczej, moja maleńka córeczka i Jus są dla mnie najważniejsi, będę za nimi tęsknić.
-Julio, Julio...-usłyszałam za sobą głos dochodzący z oddali.
Byłam ciekawa kto i po co wypowiada moje imię gdy nagle przede mną stanęła skrzydlata postać od której biło jasne, ciepłe światło.
-Czy to ty mnie wołałaś?- spytałam zaciekawiona.
-Tak mam dla ciebie pewną propozycję.-oznajmiła.
-Jaką?
-Jeśli chcesz twoje życie będzie toczyło się dalej, a będziesz tą dziewczyną, twoją imienniczką.- powiedziała i wskazała mi dziewczynę leżącą w szpitalnym łóżku.
-Ale Justin i mała Emma... ja nie chcę ich stracić.-rzekłam.
-Jeśli się postarasz to kto wie może wszystko potoczy się tak samo.-dodała po chwili.
Cóż, zdecydowałam się na jej propozycję, jeśli jest szansa, że może jeszcze kiedyś zobaczę moją rodzinę to warto spróbować.
-No i jeszcze jedno, gdy się obudzisz w ciele tamtej dziewczyny nie będziesz nic pamiętać z poprzedniego życia. 
- A..ale jak to ? - zapytałam, całkiem nie wierząc co się tu dzieje.
- No tak, to i tak jest cud, bo normalnie to byś nie żyła, a że jesteś jedną z nas ,,wybranych" to tak wyszło. - odrzekła postać ze skrzydłami. 
- Co to znaczy ,,wybrani " ? - zapytałam.
- Za kilka lat się dowiesz. - odpowiedziała. 
- Uhmm... no ok.- powiedziałam.
 - To co wybierasz : życie, ale nie pamiętasz , wcześniejszego życia czy zostajesz tutaj, ze mną i jesteś duchem, nikt Cię nie widzi i nic nie możesz z tym zrobić,ale za to wszystko widzisz i kontrolujesz. To jak ? - zapytała. 
- Wybieram życie...- powiedziałam i zamknęłam oczy, chociaż sama nie wiem czemu, a gdy otworzyłam oczy, jasnej postaci nie było. Ponownie zamknęłam oczy, ale w tym momencie oślepił mnie blask, przerażający blask bieli...
__________________
I w końcu rozdział z perspektywy Julki. Co sądzicie ? Myślicie, że Julka się obudzi, co na to jej znajomi, rodzina, czy ją jeszcze odwiedzają ? Odpowiedź znajdziecie w następnym rozdziale.  Prosimy o komentarze. ;3
Pozdrawiamy.
~ Jane and Jul's. <3 ;*






sobota, 16 listopada 2013

Rozdział 15 c;

                                                       *Oczami Claudii*
Razem z Kamilem siedzieliśmy w szpitalu, chociaż Kamil kazał mi jechać do domu, a ja jemu, żadne z nas nie pojechało. Wieczorem wyszedł do nas lekarz Julii,
- Jedźcie do domu, nie ma sensu żebyście tu siedzieli i tak nie wiadomo czy ona się wgl obudzi. - rzekł
- No może faktycznie, ale jakby  się coś działo, to proszę dzwonić. - powiedział Kamil. A lekarz odszedł w stronę swojego gabinetu.
Kamil zaproponował mi, że mnie podwiezie. Zgodziłam się, w sumie mieszkamy tw tym samym bloku, a ja nie miałam zamiaru tłuc się taksówką. Ustaliliśmy razem, że na razie nie powiemy nic mamie Julki o jej wypadku, to mogło by niekorzystnie wpłynąć na stan jej zdrowia.
-Jakby co to Julka pojechała dziś na obóz, szybko się spakowała i zapomniała nawet komórki, a wróci za jakieś 2 miesiące ok?-spytał Kamil.
-Ok, nie puszcze pary.- odparłam odpinając pasy, byliśmy już na miejscu.
Podziękowałam mu za podwózkę i poszłam do mojego mieszkania. Rodziców jak zwykle nie było, ale to już norma. Byłam strasznie głodna więc szybko przygotowałam sobie naleśnikii rzuciłam się na swoje łóżko.
                                            *Oczami Niall'a*
Przestraszyłem się, gdy policjanci tak dziwnie na mnie patrzyli. Po chwili podeszli do mnie. Zaczęli mnie przeszukiwać.
- Jest pan zatrzymany, pod zarzutem posiadania narkotyków. - powiedzieli.
- Ale.. CO?! Jakich narkotyków ? - krzyknąłem, a oni zdjęli moją kurtkę z wieszaka i pokazali kaptur, w którym było pełno białego proszku. Byłem bardzo zszokowany. Musiałem jechać z policjantami na komisariat. Justin też musiał pojechać, bo jego też chcieli przeszukać. W drodze skojarzyłem, że może chodzić o te narkotyki, które zobaczyłem na biurku.
-W co ty nas wpakowałeś?!- krzyknąłem gdy policjanci zostawili nas samych.
- Ale to nie ja, to nie moje narkotyki!-odparł Jus
- To z jakiej racji były u ciebie w domu co?- spytałem wkurzony.
- To Ni...-zaczął, ale nie dokończył, bo policjanci wrócili i zaczęli nas o wszystko wypytywać.
Wyprosili Justin'a z gabinetu, a mnie przeszukiwali i szeptali coś między sobą. Po chwili wyprosili też mnie, a Justin'a zaczęli przeszukiwać. Przez drzwi słychać było ich rozmowę.
- Ej słuchaj ten jest czysty, trzeba sprawdzić skąd mieli te narkotyki, bo może ten blondyn też jest nie winny -powiedział jeden z policjantów. A ja w duchu się uśmiechnąłem, może jest dla mnie jakaś szansa.Gdy wrócili do sali oznajmili mi, że mogę wracać do domu i przepraszają za kłopoty. Zupełnie nie wiedziałem o co im chodzi jeszcze przed chwilą byli dla mnie tacy nie mili, a teraz... . Gdy wyszedłem z tego pomieszczenia zobaczyłem mojego prawnika i wszystko stało się jasne.
- Niall co ty wyprawiasz, skąd masz te narkotyki, nawet nie wiesz jak ciężko było mi cię  stąd wyciągnąć.-powiedział.
Ale ja nic mu nie odpowiadałem tylko wkurzony spojrzałem w kierunku Justina. A ten odwrócił wzrok. Byłem na niego bardzo wściekły, przez niego mogłem siedzieć w więzieniu. Podziękowałem mojemu prawnikowi, a on tylko pokiwał głową. Pewnie nie chciał się ze mną kłócić. Pojechaliśmy z Justin'em do tego domku, pozbieraliśmy rzeczy i spakowani jechaliśmy do naszego domu. Bo w końcu jutro szkoła. Po godzinie odjechaliśmy na miejsce, wyjęliśmy wszystko z bagażnika, bo trochę zostało z imprezy i pochowaliśmy wszystko do szafek, ja udałem się do swojego pokoju. Po wizycie na policji wcale nie rozmawiałem z moim przyjacielem.
                                            * Oczami Claudii *
Nie wiedziałam co mam robić, byłam załamana. Teraz gdy Julka jest w śpiączce nie mam nawet z kim pogadać, dlatego jak do niej jeżdżę to rozmawiam z nią, myślę, że ona to wszystko słyszy. Jest mi strasznie ciężko, nie mam do kogo ust otworzyć. Z Niall'em też dawno się nie widziałam, prawie wcale nie wychodzi z domu, pytałam Justin'a, ale ten nie chciał nic powiedzieć. I tak nie miałam co robić, a wiedziałam gdzie mieszkają chłopaki. Tak szczerze to nie miałam ochoty patrzeć na Justin'a, ale nie wiedziałam co dzieje się z Niall'em.
- Y. Cześć , jest może Niall ? - zapytałam.
- Ta, wejdź, jest u siebie na górze. - wskazał palcem schody.Udałam się tam.
Zapukałam lekko, nikt nie odpowiadał, zapukałam mocniej, też nic. Więc postanowiłam wejść. Niall tak słodko spał, nie miałam serca go budzić. Więc usiadłam przy biurku i czekałam, aż wstanie. Po chwili do pokoju wszedł Justin i zaproponował mi herbatę, ja odmówiłam, nie miałam ochoty na niego patrzeć.
- Ej Claudia, możesz powiedzieć o co Ci chodzi ? - zapytał zdenerwowany Justin.
- Ty też jesteś zła na mnie za te narkotyki ? - dodał.
- Ni..ZARAZ, CO?! Jakie narkotyki ?! - krzyknęłam tak, że Niall się obudził.
- Co tu się dzieje ? Claudia co ty tu robisz ? - zapytał zaspany.
- Właściwie to nic, idę już pa. - powiedziałam, zbiegając po schodach. Byłam roztrzęsiona, ja myślałam, że jesteśmy przyjaciółmi, a on nic mi powiedział. Wyszłam z bloku, a po chwili ktoś do mnie podbiegł i złapał za ramiona, jak się okazało był to Niall.
- Co się stało ? Wejdźmy do środka porozmawiajmy.- powiedział smutny.
- Niall my nie mamy o czym rozmawiać. - krzyknęłam.
- Myślałam, że jesteśmy przyjaciółmi i mówimy sobie wszystko, a ty co odstawiasz ?- powiedziałam mu to   prosto w twarz, a łzy mimowolnie popłynęły mi z oczu.
Na co Niall przysunął się do mnie i przytulił mnie głaszcząc mnie po włosach.
- Cii.. nie płacz już, chodź do mnie porozmawiamy. - rzekł. 
- Niall a czy my mamy w ogóle o czym rozmawiać ? - zapytałam.
- A nie ? - zapytał smutny. 
______________________________
I jak ? Co mamy zmienić ? 
~ Jane and Jul's. <3 



poniedziałek, 11 listopada 2013

Rozdział 14 ;*

                                          * Oczami Niall'a * 
Właśnie dostałem sms'a od Claudii, że jest z Julką w szpitalu. Już chciałem iść do Justin'a  o wszystkim go poinformować, ale doczytałem dalszą część sms'a. Postanowiłem do niej pojechać. Ale nigdzie nie mogłem znaleźć swojej kurtki, dopiero po chwili zorientowałem się, że zostawiłem ją w pokoju Justin'a, Poszedłem tam, leżała na biurku. Podniosłem ją, a na biurku leżały malutkie torebeczki z białym proszkiem. . .
                             * Oczami Claudii * 
Gdy dojechaliśmy do szpitala, udałam się do kawiarenki po kawę, bo całą noc nie spałam. Chodziłam w tą i z powrotem po korytarzu. I tak nie mogłam nic zrobić, bo nikt nie chciał mi nic powiedzieć. Już miałam dzwonić do mamy Julki, ale ocknęłam się, że to mogłoby wpłynąć nie korzystnie  na jej zdrowie. Więc po krótkim namyśle zadzwoniłam do kuzyna Julki. Na miejscu był po chwili. 
- Cześć, ty jesteś Kamil, tak ? - zapytałam. 
- No tak , gdzie jest Julka i co jej się stało?!- odpowiedział zdenerwowany.
Skróciłam mu wczorajszą historię, na jego twarzy malowały się gniew na Justin'a oraz troska o Julkę.  Czekaliśmy na lekarza , lecz ten długo się nie pojawiał.  Jednak po kilkunastu minutach wyszedł z sali Julki. Wyraz jego twarzy mówił sam za siebie, że nie jest dobrze. Poprosił Kamila do swojego gabinetu, z racji, że jest rodziną. Czekałam na wieści od Kamila, gdy na końcu korytarza ujrzałam Niall'a. Schowałam głowę w dłonie, by nie widział jak płaczę. Podszedł do mnie, nic nie mówił, tylko mnie przytulił. Wyszedł Kamil, a ja podbiegłam do niego, by zapytać co z Julką. Okazało się, że Julka jest w śpiączce i są bardzo małe szanse, że się wybudzi.  Byłam bardzo zdenerwowana na Justin'a. Poprosiłam Niall'a by wyszedł ze mną na dwór. 
- Masz powiedzieć temu swojemu przyjacielowi, że życzę mu szczęśliwego życia z tą lalunią i że więcej nie zobaczy Julki! - krzyknęłam.
- A i nie mów mu co się stało, a teraz zostaw mnie samą. - dodałam i wróciłam do szpitala. 
                                  * Oczami Justin'a *
Po narkotykach od Niny nie wiedziałem co się ze mną dzieje. Ciągle kręciło mi się w głowie i chciało mi się wymiotować. Zszedłem do kuchni po wodę i położyłem się na kanapie w salonie. Nie mogłem długo leżeć , usłyszałem głośne pukanie do drzwi. Otworzyłem i ujrzałem 2 policjantów.
- Dzień dobry. - powiedzieli. 
-Yy.. dobry. - rzekłem. 
Spojrzeli mi przez ramię na wnętrze domu i jeden spojrzał na drugiego i powiedzieli. 
- Mamy nakaz przeszukania pańskiego domu. - powiedzieli, a ja byłem zdenerwowany.
-Yy. z jakiego powodu ?- zapytałem, chociaż wiedziałem ,że dotyczy to narkotyków od Niny.
- Pan się nie martwi o powód, to możemy wejść ? - zapytali. 
-Tak, oczywiście. 
Zaczęli kręcić się na pierwszym piętrze, przeszukiwali salon, gdy do domu wbiegł Niall. Spojrzał się na mnie zdezorientowany. Powiedziałem mu o tej sytuacji, gdy policjanci byli w moim pokoju. On wszystko zrozumiał. Siedziałem na dole czekając na nich, gdy przypomniało mi się, że wczoraj Nina zostawiła narkotyki u mnie na biurku,ale miałem nadzieję, że gdy dzisiaj wychodziła zabrała je z powrotem. Moje przypuszczenia się na szczęście sprawdziły, policjanci nic nie znaleźli.Ale jak zeszli na dół, spojrzeli podejrzliwie na Niall'a. A ja wiedziałem, że szykują się kłopoty. . .
______________________________________________
Dodawajcie komentarze, bo nie wiemy czy wam się podoba i czy mamy coś zmienić. :D A sądząc po ilości wyświetleń, chyba mamy jakichś czytelników. :) 
~ Jane and Jul's. 

Rozdział 13 ;)

                                                      * Oczami Justin'a *
Byłem u siebie w pokoju, przygotowywałem wszystko na wizytę Julki. Gdy usłyszałem dzwonek do drzwi szybko pobiegłem w stronę drzwi. Jak się okazało były to tylko moje koleżanki Nina i  Miley, przywitałem się z nimi buziakiem w policzek, i ujrzałem Julię i Claudię, Julka wyglądała nieziemsko, no Claudia też niczego sobie. Miałem tylko nadzieję, że nic nie zepsuje nam tej chwili, w której zamierzam spytać Julkę o to czy chce zostać moją dziewczyną.
- Emm.. Julka, no bo ja wiem, że ty  mnie nie lubisz, ale może tak byśmy chociaż spróbowali. -powiedziałem i spojrzałem jej w oczy.
- Ja Cię kocham. - dopowiedziałem nadal patrząc jej w oczy.
- Yhmm.. Justin, ja sama nie wiem co do Ciebie czuję. - powiedziała i spojrzała na swoje buty,  po chwili się do mnie przytuliła.
- Proszę, daj mi trochę czasu na zastanowienie się.- rzekła patrząc mi w oczy.
- A tak w ogóle to mam dla Ciebie prezent. - wręczyłem jej te prezenty : 

- Ja też coś dla Ciebie mam, ale twojego prezentu nie mogę przyjąć, już mi dałeś prezent. - powiedziała.
- Ale to nie był prezent urodzinowy. - uśmiechnąłem się do niej.
- No dobrze. A co do tego pytania, to jeszcze dziś  dam Ci odpowiedź, idziemy na dół ? - zapytała.
- Pewnie.- odrzekłem.
 Zeszliśmy razem na dół, Julka udała się do salonu do Claudii, a ja poszedłem do kuchni. Byłem już pełnoletni, więc wziąłem piwo z lodówki. Spojrzałem na zegarek, była 19 więc wszyscy już powinni być.
Wyszedłem na zewnątrz, zadzwonić do gosposi, by przywiozła tort. Po 10 minutach już była, zdziwiła mnie jej szybkość. Niall pomógł mi wnieść tort do salonu. Wszystkim smakował. Po torcie, nadszedł czas na występ Julii. Ona naprawdę świetnie śpiewa. Ja na serio się zakochałem. Po skończonej piosence, poszedłem po kolejne piwo. I kolejne, nawet nie wiem kiedy ten czas tak szybko zleciał.
                                       * Oczami Julki *
Oczywiście musieli mnie wrobić w śpiewanie. Ale nie było tak źle. Po skończonej piosence udałam się do ogrodu, przemyśleć propozycję Justin'a. Usiadłam na jakiejś bujanej ławeczce i po chwili doszłam do wniosku, że on nie jest mi obojętny. Postanowiłam dać nam szansę. Jeszcze chwilkę pospacerowałam i wróciłam do pomieszczenia. Nie mogłam znaleźć Justin'a. Myślałam, że może jest gdzieś z Niall'em, ale ten właśnie tańczył z Claudią. Pytałam się różnych osób, ale nikt go nie widział. Po kilku minutach zaczęłam go szukać, bo chciałam mu powiedzieć, że chcę z nim być. Poszłam do jego pokoju, zobaczyłam go tam. Chciałam podejść, ale zobaczyłam, że nie jest tam sam. Była tam jakaś dziewczyna, to chyba ta sama co stała przed nami jak wchodziłyśmy do domu Justin'a. Zaczęła całować Justin'a, a on wcale się nie opierał, właściwie to bardziej on zaczął ją całować. Nie mogłam na to patrzeć, zbiegłam szybko po schodach i wybiegłam z domku Justin'a. Biegłam przez jakiś czas, najbardziej zabolało mnie to, że jeszcze godzinę temu, zrobiłby wszystko, tylko po to, żebym była jego dziewczyną. To naprawdę bolało.
                                      * Oczami Claudii *
Siedziałam na tej imprezie zadowolona , lecz później było mi trochę nudno. Ciekawiło mnie jedno, gdzie jest Julka? Nie szukałam jej, bo myślałam, że jest z Justin'em. Lecz jak Justin zszedł na dół, z jakąś lalunią przy boku, zaczęło mnie to trochę niepokoić.Poszłam do niego.
 - Ej Justin, możemy na słówko ?- zapytałam.
- Jasne , mhm.. Nina możesz zostawić nas samych ? - zapytał dziewczynę.
- Jasne kocie. - powiedziała i dała mu buziaka.
- Możemy wyjść na zewnątrz ? - zapytałam z nienawiścią.
- Ymm.. Pewnie. - powiedział zmieszany.
Gdy wyszliśmy poprosiłam go, byśmy poszli na spacer.
- Co ty odwalasz ? - zaczęłam na niego krzyczeć.
- Ale o co Ci chodzi ?. zdezorientowany.
- Boże, jak można być takim idiotą. - wykrzyknęłam mu prosto w twarz i zaczęłam iść szybciej.
- Claudia, czekaj! O co chodzi ? - zapytał.
- Jak ty możesz jej to robić, najpierw wyznajesz jej miłość, a potem miziasz się z jakimś pustakiem, wiesz co ? Żałuję, że Cię poznałam. - i pobiegłam szukać Julki a on stał na chodniku jak jakaś sierota.
Idiota ! - krzyknęłam , biegnąc.
Idąc usłyszałam za sobą jakieś kroki, a w oddali krzyk.
Odwróciłam się i zobaczyłam Justin'a. Nic nie powiedziałam, ale ponownie usłyszałam krzyk. Pobiegłam w stronę z której dochodził. Znalazłam się w jakimś ciemnym lesie, lecz teraz nie słyszałam już krzyku. Podeszłam do jakiegoś drzewa a pod drzewem leżała Julka z zakrwawioną głową i rozerwaną torebką. Zajrzałam do środka nie było portfela ani telefonu. Podniosłam Julce głowę, by sprawdzić, jak duża jest rana z której sączy się krew.
- Pomocy, ratunku, niech mi ktoś pomoże! - zaczęłam wołać.
Jak jest potrzebny to jak zwykle nie ma tego idioty.
Lecz po chwili ktoś podbiegł. Był to policjant, zadzwonił po karetkę. Byłam zdziwiona co policjanci tu robią o 23, okazało się, że codziennie tędy jeżdżą , bo mają tzw. patrol. Po kilku minutach przyjechała karetka. I zabrała Julkę, ja oczywiście pojechałam z nimi. Byłam wściekła na Justin'a. Napisałam sms'a do Niall'a:
,,Hej , nie martw się o mnie, jadę do szpitala z Julką, nie mów nic Justin'owi.."
______________________________________________
I jak ? Trochę dramatu. ;D 
~ Jane and Jul's. <3 

Rozdział 12 ;3

                                                          *Oczami Claudii*
Jeszcze 4 lekcje, a mi już nie chce się siedzieć w tej szkole. No i jeszcze baba od biologii się na mnie uwzięła i ciągle mnie pyta. Na szczęście coś tam zawsze się uczę na lekcje, więc dostałam jak to ujęła nauczycielka-,,4- ale jak tak dalej pójdzie z twoja nauką to 3 na koniec masz murowane''. Tyle, że to w ogóle mnie nie obchodzi, wolę plastykę, matmę i muzykę, a nie jakąś tam biologie. Och wreszcie dzwonek, obie z Julką poszłyśmy pod salę 45 i wyjęłyśmy swoje kanapki gdy podeszła do nas dyrektorka.
-Julka pozwól do mojego gabinetu, musimy porozmawiać.-rzekła.
-Dobrze już idę.- odparła Julka.
Poszłam razem z nią w końcu jestem jej przyjaciółką, a przy okazji byłam ciekawa o co chodzi.
                                  *Oczami Julki*
Cieszyłam się, że Claudia dotrzymuje mi towarzystwa, bo znając dyrkę to mi i tak nie uwierzy. Gdy powtórzyłam pani Grey to samo co wcześniej, ale ona mi dalej nie wierzył a, w pewnym momencie do dyskusji dołączyła się Claudia i opowiedziała historię pewnej uczennicy z naszej szkoły. A mianowicie, Annabell, bo tak miała na imię owa dziewczyna, też miała problemy w domu, a że całkiem dobrze znała panią Long, też dała jej żyletki, potem okazało się, że owe żyletki były zakażone i Annabell zmarła. Nie przez to, że się pocięła bo rany nie były głębokie, lecz dlatego, że te żyletki były zakażone. Niestety pani Grey uznała, że są t bzdury wyssane z palca. Na co Claudia prosiła ją, by przejrzała nagrania z kamery. U nas w szkole w każdej sali są kamery. Udałyśmy się do pomieszczenia z kamerami. Możecie sobie wyobrazić minę pani Grey, gdy oglądała to nagranie. Postanowiła wezwać do siebie panią Long, a nam oznajmiła, że mamy poczekać w sali nr. 125, jak powiedziała, tak zrobiłyśmy. Czekałyśmy i czekałyśmy a czas strasznie się dłużył. W pewnym momencie dostałam sms'a:
  - Dostałaś prezent ? Przyjmiesz zapro ?
xoxo Justin. 
No tak, a kto to mógł być, może i jestem w żałobie, ale mam dość, że każdy się nade mną lituje.
Więc szybko odpisałam.
,,Dostałam jest śliczny. No pewnie, ja miałabym nie przyjść ? ''
I włożyłam telefon do kieszeni, bo do sali weszła dyrektorka z panią Long. Grzecznie wyprosiły Claudię. A ta nie miała wyjścia, więc zrobiła to co kazały, lecz cały czas była ze mną w kontakcie sms'owym. Nawet nie wiecie jaką mam wprawę w pisaniu sms'ów po kryjomu. Także ani pani Grey ani pani Long nie zorientowały się, że piszę sms'y z Claudią. Cały czas gadały ze sobą, więc nie wiem po co tu przyszły. Po krótkim czasie zdecydowały, że pani Long zostaje wyrzucona ze szkoły. A ja na szczęście nie mam żadnej kary. Wybiegłam z sali tak bardzo szczęśliwa. Claudia czekała na mnie na dole, gdy biegła m spojrzałam na zegarek, była  14:55, a impreza u Justin'a jest o 18. Ja się muszę  się uszykować i kupić mu prezent. Szybko pobiegłyśmy do domu z Claudią.
                            * Oczami Niall'a *
Justin poprosił mnie o pomoc przy imprezie, pojechałem z nim na zakupy. Pojechaliśmy do najbliższego supermarketu a mianowicie do ,,TESCO'' . Kupiliśmy chyba wszystkie potrzebne rzeczy. Pomogłem Justin'owi wszystko rozłożyć i wgl. Gdy już wszystko rozłożyłem, udałem się szukać Justin'a. Rozkładał sprzęt, czyli mikrofon i wieżę.
Ej Justin, kto będzie śpiewał ? -zapytałem.
- Claudia mnie prosiła bym to rozstawił, bo chyba Julka, a co  ?- odrzekł
-No nic.
Wszystko było gotowe, a do imprezy zostało ponad 2 godziny.
- Jest jeszcze jedna sprawa, spotykamy się przed samochodem za 5 min. - krzyknął Justin i pobiegł do swojego pokoju.
Byłem gotowy i powoli ruszyłem w stronę samochodu Justin'a.
- Niall ruszaj dupę, ja nie mam prezentu dla Julki, szybciej no! - powiedział, naprawdę był zdenerwowany.
Po kilku minutach utknęliśmy w korku. Justin był tak zdenerwowany, że nie jedno przekleństwo wyszło z jego ust. Na dodatek nie wiedział co kupić Julce, dałem mu podpowiedź, żeby zadzwonił po Claudię, ona na pewno coś doradzi. Było małe zamieszanie, bo Julka był z Claudią w C.H i kupowały prezent dla Justin'a. Więc rozegraliśmy to tak, że ja przypadkiem znajdę Julkę w jakimś sklepie i jej pomogę, a w tym czasie Claudia rzekomo pójdzie do łazienki, a tak naprawdę pomoże wybrać coś Justin'owi. I tak się rozdzieliliśmy. Więc z moją pomocą Julka kupiła Justin'owi zegarek i jego ulubioną czekoladę oraz żelki. Po skończonych zakupach , trochę okłamałem Julkę, że muszę jeszcze pomóc Justin'owi. Ale co tam, może mi wybaczy. Spotkałem Justin'a i Claudię jak wychodzili ze sklepu. Szybko się rozdzieliliśmy,bo ujrzeliśmy Julkę, wychodzącą ze sklepu. Pojechaliśmy do domku Justin'a. Justin schował prezent dla Julki w swoim pokoju. Po pół godzinie zadzwoniła Claudia. Powiedziała, że z Julką są już gotowe. Wcześniej obiecałem im, że po nie przyjadę, więc tak  zrobiłem. Nie mogłem się napatrzeć Claudia wyglądała po prostu cudownie. Byłem pewien, że Justin'owi na pewno spodoba się ubiór Julki. Po pół godzinie byliśmy na miejscu.
                                  * Oczami Julki *
Udałyśmy się z Claudią w stronę drzwi wejściowych do domu Justin'a. Przed nami stały jakieś 2 dziewczyny, takie trochę lalunie. Drzwi otworzył Justin, przywitał się z nimi buziakiem w policzek, a w końcu dostrzegł nas. Na nasz widok, jego usta automatycznie uniosły się w górę.
- Pięknie wyglądasz - powiedział i przytulił się do mnie , odwzajemniłam to, było to miłe, chciałabym tak codziennie.
- Dziękuję, ty również. - odrzekłam i posłałam mu mój najładniejszy uśmiech.
Później przywitał się z Claudią, kazał nam się rozgościć.  Chciałam mu dać prezent, lecz on kiwnął głową i pobiegł na górę. A ja stałam na środku jak jakaś sierota i nie wiedziałam, co mam zrobić. Po chwili wyjrzał z jakiegoś pokoju i zawołał mnie. Poszłam za nim. Weszłam do tego pokoju, było tam ślicznie. Justin zapalił tylko małą lampkę. A na małej szafeczce stało pudełeczko otoczone płatkami róż. W pewnym momencie podszedł do mnie Justin i spojrzał mi głęboko w oczy. ..   
______________________________________________________
Co sądzicie ? :D  Może jutro pojawi się kolejny rozdział, ale nie obiecuję. :P Dziękujemy za 320 wyświetleń. <3 

~ Jane and Jul's. <3                                                         
       

wtorek, 5 listopada 2013

Rozdział 11 :p

                                  * Oczami Julki * 
W szkole cały czas byłam nie obecna, myślałam o Justin'ie. Gdy nauczycielka mnie zapytała, nic nie umiałam i tak właśnie dostałam pierwszą 1 w tym miesiącu, dzięki Justin!. Zadzwonił dzwonek, a nauczycielka kazała jeszcze chwilę zostać wszystkim w sali. Ogłosiła nam, że władze naszego miasta przekazały pieniądze naszej szkole, na zorganizowanie projektu dotyczącego zainteresowań uczniów z okolicy naszej szkoły. Pani Long zaczęła dobierać nas w 4 osobowe grupy. Wypadło tak, że byłam w grupie z Claudią, a pozostała 2  nie była nam znana. Niby nie chciałam, być w grupie z Justin'em i Niall'em, ale jednak coś mnie do tego ciągnęło.  Po dobraniu wszystkich grup wypadło, że Justin jednak jest z nami w grupie, oczywiście wraz z Niall'em. Szkoda, że nie ma go w szkole.- pomyślałam. Zagapiłam się, gdy się otrząsnęłam zauważyłam, że wszyscy wyszli z sali. Nauczycielka stała przy drzwiach i patrzyła się na mnie smutnym wzrokiem. Podeszła do swojego biurka i wyjęła z nich małą paczuszkę owiniętą papierem dekoracyjnym. Szepnęła mi na ucho żebym poszła do łazienki i ją otworzyła i nikomu nie mówiła o tym co zaszło. Byłam bardzo ciekawa co tam było, więc szybko udałam się do toalety po drodze spotkałam Claudię.
- Ej Julka chodź już bo matematyczka wcześniej przyszła i kazała mi po cb iść. - powiedziała.
-Nie mogę teraz , powiedz, że pani od gegry mnie poprosiła, dzięki , kc - krzyknęłam i pobiegłam w stronę toalet, gdy byłam przy drzwiach zmieniłam kierunek i pobiegłam do toalet na najwyższym piętrze. Pech chciał żebym miała przypał i na 4 piętrze przy drzwiach toalety stała dyrektorka. Gdy mnie zobaczyła chciała mnie normalnie przepuścić do łazienki, ale w pewnym momencie ujrzała te małe pudełeczko, wyrwała mi je z rąk i kazała przyjść do jej gabinetu, a teraz udać się do sali . Gdy weszłam do klasy , nauczycielka odpytywała wszystkich z ostatniej lekcji. W pewnym momencie jej wzrok zatrzymał się na mojej osobie. I od razu poprosiła mnie do tablicy. Już zaczynałam robić zadanie gdy do sali weszła dyrektorka.  Poprosiła mnie abym wyszła z niż na korytarz. Poszłam, chociaż domyślałam się o co jej chodzi. Jak się okazało moje przypuszczenia były słuszne. Chodziło o te pudełeczko. Sama nie wiedziałam co w nim się znajduje, ale po minie dyrektorki wywnioskować, że to nie jest nic dobrego. 
- Ja wiem, że jest Ci ciężko, ale nie rób tego - powiedziała i spojrzała na mnie smutnym wzrokiem. 
-Ale ja nie wiem o co pani chodzi- powiedziałam zdezorientowana.
-Nie wiesz ? To chodź ze mną i Ci pokażę. - oznajmiła.
-N..No dobrze.-  odparłam. 
Udałam się z panią  Grey do jej gabinetu. Kazała mi usiąść na fotelu i z szufladki wyjęła pudełeczko. Dała mi je do rąk, a ja je otworzyłam. To co tam zobaczyłam bardzo mnie zszokowało...tam były żyletki. Po co pani Long mi je dała, owszem ciężko mi jest po stracie ojca , ale ja nigdy bym nie popełniła samobójstwa!
-A teraz możesz mi wytłumaczyć po co ci one?
-Ale ... ja je dostałam od pani Long.-rzekłam.
-Proszę cię nie kłam dziecko, wracaj do sali.
Wyszłam z jej gabinetu i skierowałam się do sali. Weszłam, a nauczycielka widząc to tylko pokręciła głową i westchnęła. Usiadłam na swoim miejscu. Więcej się nie odzywałam. 
-Nareszcie koniec. - powiedziałam do Claudii z ulgą.
-Noo ,ten dzień był wyczerpujący. - odparła.
- To chodź do szatni, chyba że gdzieś idziesz ? - zapytała
-Nie już nigdzie nie idę. - odpowiedziałam. 
Wzięłyśmy nasze kurtki i ruszyłyśmy w stronę drzwi. Mamy niedaleko do szkoły, więc po krótkiej chwili byłyśmy już pod blokiem i rozeszłyśmy się do naszych mieszkań. Weszłam do domu, Kamila nie było, a mama była w sypialni. Udałam się do swojego pokoju i rzuciłam plecak pod biurko a następnie położyłam się na łóżko i włożyłam słuchawki, tonęłam w muzyce gdy nagle dostałam SMS'a : 

,, Hej, mam propozycję, jesteś w domu ? 
xoxo  ... " 
Byłam ciekawa od kogo, podejrzewałam, że to od Justin'a więc odpisałam. Po chwili zadzwonił dzwonek do drzwi. Pobiegłam otworzyć, ale nikogo tam nie ujrzałam. Już miałam zamykać drzwi gdy coś mi to uniemożliwiło. Spojrzałam w dół a tam znajdowała się koperta a na niej malutkie pudełeczko. 
Otworzyłam ją. Było to zaproszenie na urodziny i przed wczesny prezent, delikany wisiorek z serduszkiem na którego odwrocie były inicjały :
 J. S & J.B 

Zdziwiło mnie to, bo my nie jesteśmy razem , a może jesteśmy ? 
_____________________________________________
Troszkę długi i sorki że tylko z perspektywy Julki ,ale tak wyszło. ;> 
Chciałybyśmy  podziękować  Claudii Maslow ,która wypromowała nam bloga. <3
Zachęcamy do przeczytania :
http://be-alright-believe.blogspot.com/

~ Jane and Jul's. <3