wtorek, 24 grudnia 2013

Święta !!

No i w końcu nadeszły nasze upragnione święta. W związku z tym postanowiłyśmy dodać świątecznego posta. Na samym początku chciałybyśmy podziękować Wam za te 682 wyświetlenia. To miłe, że ktoś jednak czyta to nasze opowiadanie. No i mamy nadzieję, że osób które je czyta będzie jeszcze więcej. No ale dobra, bo pisze tu takie pierdoły, a głównym celem tego mojego pisania było złożenie Wam wszystkim świątecznych życzeń.

Więc życzę Wam, naszym wszystkim czytelnikom oraz Jul's mojej najlepszej kumpeli. Pogodnych (w moim rozumowaniu śnieżnych) radosnych i wesołych świąt. Dużo prezentów, ale tylko takich trafionych. Miłego czasu spędzonego z rodziną. Dobrze zaopatrzonej lodówki ;-). Fajnej i szalonej, spędzonej w miłym towarzystwie imprezy sylwestrowej. No i tego szczęśliwego Nowego Roku. Aby wszystkie Wasze marzenia się spełniły i co tam jeszcze zapragniecie. Bo w tym roku ta przerwa świąteczna jest dość długa, więc życzę Wam abyście jak najlepiej spędzili ten czas. Jeszcze raz Wesołych Świąt! Nie wiem jak Wy ale ja już dłuższy czas czekałam na ten niesamowity klimat świąt. Z mojej strony to tyle.
 ~Jane
 To teraz czas na mnie, ja podobnie jak Jane chciałam życzyć wam Wesołych Świąt :
 ,,Gdy pierwsza gwiazdka na niebie zabłyśnie
niech Cię aniołek ode mnie uściśnie
i przekaże serdeczne życzenia
z okazji Świąt Bożego Narodzenia" 

I szczęśliwego Nowego Roku, oraz spełnienia marzeń, 
tych, które nie spełniły się w tym roku. <3  

Mam nadzieję, że nie zabraknie WAS, czytelników w nowym roku. No,nie będę się rozpisywać, ale dołączam się życzeń od Jane. Pozdrawiam Jul's.

                        !WESOŁYCH ŚWIĄT!

niedziela, 22 grudnia 2013

Rozdział 19 c;

Nie mogłam na to patrzeć, jak on mógł mi to zrobić. Dlaczego moje życie jest takie skomplikowane, dlaczego właśnie ja tak cierpię ?! Co raz więcej jest ,,za" niż ,,przeciw" temu wyjazdowi do Paryża. Może tam w końcu poznam moją prawdziwą miłość. Może to jest właściwy czas, żeby opuścić to miasto, ale przecież nie mogę zrobić tego Julce, ona mnie potrzebuje. Chyba muszę z nią porozmawiać. Jak pomyślałam, tak zrobiłam pojechałam do Julki, pech chciał, że już w wejściu wpadłam na Justin'a. Wszystko byłoby dobrze gdyby nie to, że byłam cała zapłakana, a tusz spływał mi po policzkach.
- Cześć, ej.. co Ci się stało ? - zapytał mnie. 
- To nie twoja sprawa, weźcie się wszyscy ode mnie odwalcie!
Już chciałam iść, ale on złapał mnie za rękę i powiedział:
- Chodzi o Niall'a prawda?
Ja nic nie odpowiedziałam, to imię i ta osoba były i już kompletnie nieznane. Opuściłam wzrok i chyba Jus po tym poznał, że miał rację. Nie wytrzymałam i znowu zaczęłam płakać, a Justin mnie przytulił. Hmm... może o jednak nie jest taki zły, może warto się z nim zaprzyjaźnić.
- Chodź pójdziemy na spacer, ty trochę ochłoniesz i wszystko mi opowiesz ok?
- No dobra.- powiedziałam, a z moich oczu nadal leciały łzy.
                                 *Oczami Niall'a*
Czekałem na Claudię dość długo, chyba już pójdę - pomyślałem. Już miałem wracać, gdy zobaczyłem moją dawną koleżankę - Miley. Wyszedłem z samochodu i szedłem za nią. Ona się odwróciła i szybko mnie przytuliła.
- Cześć mój Niall'erku co ty tu robisz ? - zapytała.
- Czekam na dziewczynę. - odpowiedziałem zgodnie z prawdą.
- Hmm.. na tą zdzirę ? - zapytała, a ja nie mogłem znieść tego co ona wygaduje.
- Nie mów tak o niej! - powiedziałem stanowczo.
- Ojoj... czyżby nasz Niall'erek się zdenerwował ? - zapytała drwiąco. A po chwili bardzo zachłannie mnie pocałowała, nie wiedziałem o co jej chodziło. Szybko ją odepchnąłem.
- Umm.. przepraszam nie mogłam się powstrzymać. - uśmiechając się.
- Wiesz co ? Może pójdziemy na spacer ? - dodała po chwili, a ja i tak nie miałem ochoty wracać do domu, więc zgodziłem się na jej propozycję. Chociaż ciągle dręczyły mnie myśli o Claudii. Ale to ona mnie tak potraktowała. 
                                  * Oczami Claudii *
Po rozmowie z Justin'em czułam się lepiej, razem z Jus'em doszliśmy do wniosku,że w takim stanie nie pójdę do Julki. Widziałam, że Justin'a coś gryzie, ale nie chce powiedzieć co.
- No dobra, pogadaliśmy o mnie, a teraz mów co Cię gryzie. - powiedziałam.
- Nic, nie ważne. - mówił, unikając mojego wzroku.
- Wiesz, że Ci nie odpuszczę ? - zapytałam.
- Przepraszam, że mówię Ci to dopiero teraz, ale musiałem pozbierać myśli i wgl. - powiedział patrząc mi w oczy, myślałam już, że on zaraz mi miłość wyzna, ale na szczęście nie. 
- Julka ma guza mózgu.- dopowiedział  zaciskając oczy, z których leciały łzy.
- Pójdę się przejść. - rzekłam.
Nie mogłam w to wszystko uwierzyć najpierw Julka w śpiączce, potem wieść o Paryżu, do tego jeszcze Niall, a teraz Julka ma guza. Po prostu żyć nie umierać, podczas moich przemyśleń doszłam nad rzekę, a że było ciepło postanowiłam pochodzić po brzegu. Lecz w pewnym momencie ktoś złapał mnie za ręce, odwróciłam się, lecz ta osoba miała kominiarkę na głowie i nie widziałam twarzy, zaczęłam wołać o pomoc,a on , podejrzewam, że to on bo żadna dziewczyna nie ma tyle siły, zaczął popychać mnie w stronę wody, zaczęłam krzyczeć jeszcze głośniej a on związał mi ręce i popchnął do wody i jeszcze przytrzymał mnie pod wodą, myślałam, że zatonę, nie umiem pływać i co sekunda zniżałam się do dna. Lecz po chwili ktoś zaczął mnie wyciągać, gdy spojrzałam na tą twarz, poczułam  smutek, chociaż nie wiem czemu. . . . 
_____________
Przepraszamy, że tak długo nic nie dodawałyśmy, ale nie było czasu. ;< 
~ Jane and Jul's.

czwartek, 5 grudnia 2013

Rozdział 18 cz. II ;>

* Oczami Julii *
Byłam taka szczęśliwa, w końcu się obudziłam i mam najwspanialszego chłopaka na świecie. Chociaż zdziwiło mnie to jak się zachował, wcale się nie ucieszył z tego, że się obudziłam. Ale może był w szoku.  Już się oswoiłam, było mi przykro, że moja mama mnie nie odwiedza wszystkim, gdy do Sali weszła Claudia.
- Hej kochana, jak się czujesz ? – zapytała.
- Siemka, całkiem dobrze. – odparłam.
- Masz, przyniosłam Ci różne gazety, żebyś się nie nudziła. – powiedziała.
- Dzięki, jesteś kochana. – odpowiedziałam.
Pogadałyśmy jeszcze chwilę, ale Claudia zaraz musiała iść, bo była umówiona na obiad z rodzicami i Niall'em. Więc długo nie mogłyśmy pogadać. Gdy moja przyjaciółka już wyszła, wzięłam gazetę i czytałam, bo i tak nie miałam nic lepszego do roboty. Pojakimś czasie przyszła pielęgniarka, podała mi leki i zapisała coś na tej swojej karcie. Nim się obejrzałam, była już 18. Do sali wszedł lekarz, całkiem przystojny i co najważniejsze młody. Zaczął sprawdzać te maszyny, od których byłam przypięta i wyszedł, a za chwilę wrócił z jeszcze jedną maszyną.
- Oh.. panie doktorze musi tu być tyle ? - zapytałam. Lecz nie uzyskałam odpowiedzi. 
                                     *Oczami Claudii * 
Rodzice już czekali na mnie, bo jeszcze nie wiedzieli, że przedstawię im dziś Niall'a.
- Uhm.. Witaj córeczko, tak bardzo się za Tobą stęskniliśmy. - powiedziała mama. Akurat, stęskniła się, tak od razu jej uwierzę dla nich liczy się tylko praca, ale żeby nie psuć sobie tego obiadu, postanowiłam udawać, że sie za nimi stęskniłam i takie tam.Ale nie sądziłam, że to wszystko się tak potoczy.
- Mam dla was niespodziankę- powiedziałam.
- My też, to może my najpierw co córciu ? - zapytała mama z tym swoim sztucznym uśmiechem.No ja wiem, że to moja matka, ale wcale się tak nie czuję.
- No.. okej. - powiedziałam zmieszana.
- No więc, wyjeżdżamy do Paryża. - powiedziała mama z entuzjazmem, tata też go nie krył.
- A na ile jedziecie ? zapytałam.
- No jak to na ile, na stałe i nie ja z mamą tylko wszyscy razem i jak myślisz, że Cię tu zostawimy samą to się mylisz, jesteś niepełnoletnia. - powiedział bez emocji.
- Po raz kolejny niszczycie mi życie, czemu, mam tu przyjaciół i miłość, a Julka jest teraz w szpitalu nie zostawię jej teraz samej ! - krzyknęłam.
- Nie krzycz tak, co jaka miłość, dziecko co ty mówisz ? -zapytali rodzice.
- No tak, ten obiad był żeby przedstawić wam mojego chłopaka, ale widzę, że was to nie interesuje. - powiedziałam i z płaczem wybiegłam z restauracji. Dlaczego oni muszą wszystko mi niszczyć, nie chciałam pokazywać się Niall'owi w takim stanie więc wyszłam drugim wyjściem z restauracji. Postanowiłam iść do Julki. Wchodząc do sali wytarłam ostatnie krople łez. Julka spała i nie chciałam jej budzić więc usiadłam na krześle obok jej łóżka. Może jednak dobrze, że Julka spała dzięki temu miałam czas aby wszystko dokładnie przemyśleć. Siedziałam u niej jeszcze przez jakiś czas, ale ona nadal spała, więc postanowiłam wrócić do Niall'a i wszystko mu wytłumaczyć. Taksówką podjechałam pod restaurację, Niall'a nie było w samochodzie, który nadal był zaparkowany na parkingu. Po chwili dostrzegłam jego postać przez okno. Weszłam do restauracji i już miałam iść do jego stolika gdy zobaczyłam jak całuje się z jakąś dziewczyną, a ona spojrzała mi prosto w oczy szyderczo się uśmiechając ... .
___________________________
Podoba się ten niesamowity zwrot akcji ? ;d 
Komentujcie !
~ Jane and Jul's. <3

sobota, 30 listopada 2013

Rozdział 18 cz. I ;3

                                                     *Oczami Kamila*
Byłem bardzo zdenerwowany gdy lekarz poprosił nas do swojego gabinetu, ale jednocześnie zżerała mnie ciekawość o co chodzi.
- Proszę usiądźcie.- rzekł lekarz siadając za biurkiem.
- Czy to chodzi o stan zdrowia Julki, coś jest nie tak?- spytałem zaniepokojony.
I zaczął wszystko opowiadać, byłem przerażony Julka ma guza mózgu, skąd my weźmiemy pieniądze na operację.  Wszystko kłębiło się w mojej głowie, więc nawet nie wiem, co lekarz mówił dalej. Otrząsnąłem się i zobaczyłem, że Justin wstaje z krzesła, no to i ja wstałem i szedłem do wyjścia. Cały czas zastanawiałem się jak zdobyć pieniądze, no fakt jestem piosenkarzem, ale ostatnim czasem nie zarabiam wcale tak dużo,  właściwie to od czasu gdy przyjechałem  tutaj. Ale może zorganizuję charytatywny koncert dla Julki, w sumie to nie jest taki zły pomysł. Wyszedłem razem z Justin'em na korytarz, nie wiedziałem kim on jest dla Julki dlatego postanowiłem iść  z nim do kafejki  i trochę go wypytać. Zgodził się, udaliśmy się tam. Claudia, którą spotkaliśmy na korytarzu z jakimś chłopakiem chciała iść z nami, ale to była ,,męska rozmowa" i nie chciałem jej na razie denerwować. Zamówiliśmy po zwykłej kawie z mlekiem i przez dłuższą chwilę nie odzywaliśmy się do siebie. Lecz w końcu postanowiłem się odezwać :
- Yy.. No to ten jestem Kamil Bednarek, kuzyn Julki a ty ? -zapytałem.
- Justin Bieber , jestem... dobrym przyjacielem Julki - odpowiedział.
- Aa czyli to jednak nie ty.. Bo Julka mówiła, że ma jakiegoś chłopaka i próbuję się z nim skontaktować.- powiedziałem
- No to nie do końca tak, bo Julka mi się podoba, ale ja sam nie wiem co ona do mnie czuje, po tym wypadku gdy wszedłem do jej sali przytuliła mnie i powiedziała, że mnie kocha i mówiła do mnie tak jakbym był jej chłopakiem. A ja nadal nie wiem kim dla siebie jesteśmy. - powiedział ze zmartwieniem. Porozmawiałem z nim przez jakąś chwilę, a w tym czasie uzgadnialiśmy jak zarobić pieniądze na operację Julki. Co prawda Justin oferował mi te pieniądze, ale ja wolałem najpierw to przedyskutować z Claudią.
                                  * Oczami Claudii *
 Na dziś miałam zaplanowany obiad z rodzicami  i Niall'em, więc około 13 byłam już w domu i zaczęłam się szykować. Po jakichś 2 godzinach byłam już gotowa i zadzwoniłam po Niall'a by mnie zawiózł. Rodzice byli już na miejscu, bo wracali z delegacji jak to oni i już na nas czekali. A tak byłam ubrana. Widziałam jak Niall się denerwował przed tym spotkaniem, w sumie zna już moich rodziców ale, dziś oficjalnie przedstawię go jako mojego chłopaka. Po kilku minutach byliśmy pod restauracją. Kazałam Niall'owi czekać w samochodzie, a dopiero później po niego przyjdę i go przedstawię. . . 
____________________
~ Jane and Jul's. ;* 


poniedziałek, 25 listopada 2013

Rozdział 17 ;D

                                                                ROK PÓŹNIEJ    
                                     * Oczami Kamila *
Jak to lekarz powiedział, nie ma już zbyt dużo szans, by Julka się wybudziła. Mimo to ja codziennie do niej jeździłem. Opowiadałem jej o wszystkim, o tym że poznałem fantastyczną dziewczynę, o jej mamie, ogólnie o wszystkim i miałem wrażenie, że ona mnie słyszy i próbuje odpowiadać, ale to może mi się tylko wydawało. Przebudziłem się o 4 lecz poszedłem dalej spać, nie było mi dane długo pospać, bo chwilę później zadzwonił telefon. Nie patrzyłem kto dzwoni tylko szybko podniosłem komórkę z szafki i odebrałem.
- Witam, mówi doktor Hill, przepraszam, że dzwonię o tak wczesnej porze,ale mam dla pana radosną wiadomość. Pana siostra dziś kilka minut temu się wybudziła. - powiedział radośnie doktor.
- Naprawdę ? Dobrze, za chwilę będę w szpitalu. - odpowiedziałem i zacząłem się szykować, chciałem krzyczeć na całe gardło, ale się powstrzymałem, bo w pokoju obok spała moja ciocia, która nie wiedziała, że jej córka jest w śpiączce. Po kilku minutach byłem już przy samochodzie i jak na złość nie chciał mi odpalić. Lecz po jakimś czasie się udało. Szybko wbiegłem do szpitala i udałem się do gabinetu lekarza Julii. Rozmawiałem z nim chwilę, a potem pozwolił mi iść do Julki. Gdy tam wszedłem, Julka leżała i rozglądała się  po sali, była bardzo słaba. Podszedłem do niej. Dziwnie na mnie spojrzała. Usiadłem na krześle przy łóżku.
Porozmawiałem z Julką, ale ona nie do końca wszystko pamiętała i jeszcze zaczęła coś bredzić, że ją postrzelono i ona to wszystko widziała, że miała dziecko. Pogłaskałem ją po głowie i kazałem iść spać, bo to wszystko jej się pewnie śniło. Jeszcze chwilę u niej siedziałem, ale widziałem, że jest śpiąca i dlatego ok. 9 poszedłem. Od razu po wyjściu zadzwoniłem do przyjaciółki Julki.
*  rozmowa telefoniczna *
- Cześć Claudia, mam dla Ciebie wspaniałą wiadomość, Julka obudziła się dziś w nocy. - powiedziałem.
- Tak to super, zaraz przyjadę do szpitala ok?-odparła z niedowierzaniem Claudia
- Ok.
- To pa.- rzekła i się rozłączyła.
                                       *Oczami Claudii*
Po skończeniu rozmowy z Kamilem szybko napisałam sms-a do Niall'a czy nie mógł by mnie do niej zawieźć. Oczywiście się zgodził i już po 15 minutach był pod moim domem. Przez chwilę zastanawiałam się nad tym czy nie powiadomić także Justina, ale stwierdziłam, że on i tak porozwalał jej życie i nie ma sensu by ją jeszcze teraz odwiedzał.
- Hej, dzięki, że przez ten czas byłeś przy mnie.- rzekłam do Niall'a gdy byliśmy pod szpitalem.
- Nie ma sprawy.-odparł i mnie przytulił.
Na korytarzu spotkaliśmy Kamila, siedział na krześle przy sali Julki. Od razu podbiegłam do lekarza który akurat z nim rozmawiał i spytałam czy mogła bym wejść do Julki.
- No dobrze, ale dosłownie chwilkę, ona jest jeszcze bardzo słaba.
Byłam taka szczęśliwa, że w końcu mogę z nią pogadać, w końcu jest moją jedyną przyjaciółką. W trakcie krótkiej rozmowy odniosłam wrażenie, że mnie nie poznaje i tylko udaje, że mnie zna. No cóż może mi się tylko zdaje. Już miałam wychodzić gdy do sali wszedł Justin.,,Co on tu robi?!'' Ale sądząc po minie Julki to była szczęśliwa, że przyszedł.
- Czego ty jeszcze od niej chcesz?!- spytałam wkurzona.
- Claudia, mogła byś zostawić nas samych?- spytała cichutko Julka.
- Ale... no jak chcesz.- odparłam i wyszłam na korytarz do Niall'a.
                                             *Oczami Justina*
Claudia chyba nadal jest na mnie wkurzona po tej akcji z narkotykami i w ogóle. Ale co tam ważne że Julka chce ze mną pogadać. Usiadłem obok niej na krześle gdy ta mocno mnie przytuliła i powiedziała,, Tak za tobą tęskniłam, kocham cię Jus.'' Ja tylko patrzyłem na nią zdezorientowany, bo za bardzo nie wiedziałem o co chodzi, przecież przed tym wypadkiem nie byliśmy parą. Ale w sumie to ja też ją kocham więc nie ma w tym nic złego, że ona tak powiedziała. No ale Claudia nie będzie z tego faktu zbytnio szczęśliwa. Rozmawialiśmy jeszcze przez pewien czas gdy do sali wszedł lekarz z tym chłopakiem, którego już wcześniej widziałem z Julką. Lekarz spytał mnie czy jestem kimś z rodziny.
- Jestem jej chłopakiem, a coś się stało?
- To poproszę was obu z do mojego gabinetu.- rzekł jakoś dziwnie z przejętą miną... .
__________________________________________
No i jak wam się podoba ? ;p 
~ Jul's and Jane. <33 






sobota, 23 listopada 2013

Rozdział 16 ;<

                                           * Oczami Julki *
Otworzyłam oczy, słońce raziło mnie w oczy. Podniosłam się, bo jak się okazało leżałam na trawie. Nie wiedziałam  gdzie jestem. Szłam ciągle dróżką, którą kształtowały kwiaty. Doszłam do końca tej drogi, ujrzałam białą furtkę do ogrodu, lekko otworzyłam furtkę, ogród był naprawdę piękny. Obeszłam cały  ogród, i zobaczyłam ławkę, usiadłam na niej. Wiatr lekko kołysał drzewami, a ptaki pięknie śpiewały. Pobujałam się chwilę i udałam się w stronę pięknego domu. Weszłam tam, ale nikogo nie było na pierwszym piętrze, chciałam iść po schodach na górę, gdy usłyszałam płacz dziecka, dochodzący z jakiegoś pokoju, który znajdował się jeszcze na pierwszym piętrze. Może i nie ładnie tak, ale moja ciekawość wygrała i poszłam tam. W łóżeczku leżała mała dziewczynka, wzięłam ją na ręce by ją uspokoić gdy do pokoju wszedł Justin.
-Hej, Julka jeszcze nie pojechałaś do Claudii?-spytał
-Jakiej Claudii?-zapytałam zaskoczona.
-No Claudia, twoja najlepsza przyjaciółka, znacie się od dziecka.-oznajmił.
A ja patrzyłam na niego zdziwiona, bo nadal nie wiedziałam kto to jest. Nie znam żadnej Claudii, a może znam tylko nie pamiętam? Sama nie wiem, grunt, że jest ze mną Justin i mała Emma. Justin zrobił nam niespodziankę i zabrał nas na obiad do najlepszej restauracji w mieście. Nasza córeczka była naprawdę grzeczna. Lecz w pewnym momencie zaczęło dziać się coś dziwnego, jacyś mężczyźni wbiegli do restauracji w czarnych kominiarkach, bardzo się bałam, Justin kazał nam położyć się na ziemię. Położyłam się i przytuliłam się do małej Emm'y ciągle powtarzając:
- Cii malutka, wszystko będzie dobrze, mama Cię obroni. - Ale mała ciągle płakała, a mi łzy leciały ciurkiem, tak bardzo się bałam. Myślałam, że jest już po wszystkim, lecz się myliłam. Podszedł do nas jeden z facetów i rzekł do mnie :
- Posłuchaj mnie, masz jeden wybór, albo giniesz ty, albo twoje dziecko, wybieraj!- krzyczał, a ja się podniosłam i  zobaczyłam kilka osób leżących na ziemi w kałużach krwi, a reszta wybiegała z restauracji.
- Wolę zginąć ja, niż moje dziecko, macie go nie dotykać. - powiedziałam, zamykając oczy po których spływały mi łzy.
- Jak wolisz księżniczko - uśmiechnął się szyderczo, zastanawiało mnie kto to mógł być..i  w tym momencie dostałam kulką w serce. To było dziwne, bo w tym samym momencie stałam się tak jakby duchem, wszystko widziałam mimo, że zostałam zastrzelona. To było takie dziwne uczucie widzieć wszystko z góry ale nie mogłam postąpić inaczej, moja maleńka córeczka i Jus są dla mnie najważniejsi, będę za nimi tęsknić.
-Julio, Julio...-usłyszałam za sobą głos dochodzący z oddali.
Byłam ciekawa kto i po co wypowiada moje imię gdy nagle przede mną stanęła skrzydlata postać od której biło jasne, ciepłe światło.
-Czy to ty mnie wołałaś?- spytałam zaciekawiona.
-Tak mam dla ciebie pewną propozycję.-oznajmiła.
-Jaką?
-Jeśli chcesz twoje życie będzie toczyło się dalej, a będziesz tą dziewczyną, twoją imienniczką.- powiedziała i wskazała mi dziewczynę leżącą w szpitalnym łóżku.
-Ale Justin i mała Emma... ja nie chcę ich stracić.-rzekłam.
-Jeśli się postarasz to kto wie może wszystko potoczy się tak samo.-dodała po chwili.
Cóż, zdecydowałam się na jej propozycję, jeśli jest szansa, że może jeszcze kiedyś zobaczę moją rodzinę to warto spróbować.
-No i jeszcze jedno, gdy się obudzisz w ciele tamtej dziewczyny nie będziesz nic pamiętać z poprzedniego życia. 
- A..ale jak to ? - zapytałam, całkiem nie wierząc co się tu dzieje.
- No tak, to i tak jest cud, bo normalnie to byś nie żyła, a że jesteś jedną z nas ,,wybranych" to tak wyszło. - odrzekła postać ze skrzydłami. 
- Co to znaczy ,,wybrani " ? - zapytałam.
- Za kilka lat się dowiesz. - odpowiedziała. 
- Uhmm... no ok.- powiedziałam.
 - To co wybierasz : życie, ale nie pamiętasz , wcześniejszego życia czy zostajesz tutaj, ze mną i jesteś duchem, nikt Cię nie widzi i nic nie możesz z tym zrobić,ale za to wszystko widzisz i kontrolujesz. To jak ? - zapytała. 
- Wybieram życie...- powiedziałam i zamknęłam oczy, chociaż sama nie wiem czemu, a gdy otworzyłam oczy, jasnej postaci nie było. Ponownie zamknęłam oczy, ale w tym momencie oślepił mnie blask, przerażający blask bieli...
__________________
I w końcu rozdział z perspektywy Julki. Co sądzicie ? Myślicie, że Julka się obudzi, co na to jej znajomi, rodzina, czy ją jeszcze odwiedzają ? Odpowiedź znajdziecie w następnym rozdziale.  Prosimy o komentarze. ;3
Pozdrawiamy.
~ Jane and Jul's. <3 ;*






sobota, 16 listopada 2013

Rozdział 15 c;

                                                       *Oczami Claudii*
Razem z Kamilem siedzieliśmy w szpitalu, chociaż Kamil kazał mi jechać do domu, a ja jemu, żadne z nas nie pojechało. Wieczorem wyszedł do nas lekarz Julii,
- Jedźcie do domu, nie ma sensu żebyście tu siedzieli i tak nie wiadomo czy ona się wgl obudzi. - rzekł
- No może faktycznie, ale jakby  się coś działo, to proszę dzwonić. - powiedział Kamil. A lekarz odszedł w stronę swojego gabinetu.
Kamil zaproponował mi, że mnie podwiezie. Zgodziłam się, w sumie mieszkamy tw tym samym bloku, a ja nie miałam zamiaru tłuc się taksówką. Ustaliliśmy razem, że na razie nie powiemy nic mamie Julki o jej wypadku, to mogło by niekorzystnie wpłynąć na stan jej zdrowia.
-Jakby co to Julka pojechała dziś na obóz, szybko się spakowała i zapomniała nawet komórki, a wróci za jakieś 2 miesiące ok?-spytał Kamil.
-Ok, nie puszcze pary.- odparłam odpinając pasy, byliśmy już na miejscu.
Podziękowałam mu za podwózkę i poszłam do mojego mieszkania. Rodziców jak zwykle nie było, ale to już norma. Byłam strasznie głodna więc szybko przygotowałam sobie naleśnikii rzuciłam się na swoje łóżko.
                                            *Oczami Niall'a*
Przestraszyłem się, gdy policjanci tak dziwnie na mnie patrzyli. Po chwili podeszli do mnie. Zaczęli mnie przeszukiwać.
- Jest pan zatrzymany, pod zarzutem posiadania narkotyków. - powiedzieli.
- Ale.. CO?! Jakich narkotyków ? - krzyknąłem, a oni zdjęli moją kurtkę z wieszaka i pokazali kaptur, w którym było pełno białego proszku. Byłem bardzo zszokowany. Musiałem jechać z policjantami na komisariat. Justin też musiał pojechać, bo jego też chcieli przeszukać. W drodze skojarzyłem, że może chodzić o te narkotyki, które zobaczyłem na biurku.
-W co ty nas wpakowałeś?!- krzyknąłem gdy policjanci zostawili nas samych.
- Ale to nie ja, to nie moje narkotyki!-odparł Jus
- To z jakiej racji były u ciebie w domu co?- spytałem wkurzony.
- To Ni...-zaczął, ale nie dokończył, bo policjanci wrócili i zaczęli nas o wszystko wypytywać.
Wyprosili Justin'a z gabinetu, a mnie przeszukiwali i szeptali coś między sobą. Po chwili wyprosili też mnie, a Justin'a zaczęli przeszukiwać. Przez drzwi słychać było ich rozmowę.
- Ej słuchaj ten jest czysty, trzeba sprawdzić skąd mieli te narkotyki, bo może ten blondyn też jest nie winny -powiedział jeden z policjantów. A ja w duchu się uśmiechnąłem, może jest dla mnie jakaś szansa.Gdy wrócili do sali oznajmili mi, że mogę wracać do domu i przepraszają za kłopoty. Zupełnie nie wiedziałem o co im chodzi jeszcze przed chwilą byli dla mnie tacy nie mili, a teraz... . Gdy wyszedłem z tego pomieszczenia zobaczyłem mojego prawnika i wszystko stało się jasne.
- Niall co ty wyprawiasz, skąd masz te narkotyki, nawet nie wiesz jak ciężko było mi cię  stąd wyciągnąć.-powiedział.
Ale ja nic mu nie odpowiadałem tylko wkurzony spojrzałem w kierunku Justina. A ten odwrócił wzrok. Byłem na niego bardzo wściekły, przez niego mogłem siedzieć w więzieniu. Podziękowałem mojemu prawnikowi, a on tylko pokiwał głową. Pewnie nie chciał się ze mną kłócić. Pojechaliśmy z Justin'em do tego domku, pozbieraliśmy rzeczy i spakowani jechaliśmy do naszego domu. Bo w końcu jutro szkoła. Po godzinie odjechaliśmy na miejsce, wyjęliśmy wszystko z bagażnika, bo trochę zostało z imprezy i pochowaliśmy wszystko do szafek, ja udałem się do swojego pokoju. Po wizycie na policji wcale nie rozmawiałem z moim przyjacielem.
                                            * Oczami Claudii *
Nie wiedziałam co mam robić, byłam załamana. Teraz gdy Julka jest w śpiączce nie mam nawet z kim pogadać, dlatego jak do niej jeżdżę to rozmawiam z nią, myślę, że ona to wszystko słyszy. Jest mi strasznie ciężko, nie mam do kogo ust otworzyć. Z Niall'em też dawno się nie widziałam, prawie wcale nie wychodzi z domu, pytałam Justin'a, ale ten nie chciał nic powiedzieć. I tak nie miałam co robić, a wiedziałam gdzie mieszkają chłopaki. Tak szczerze to nie miałam ochoty patrzeć na Justin'a, ale nie wiedziałam co dzieje się z Niall'em.
- Y. Cześć , jest może Niall ? - zapytałam.
- Ta, wejdź, jest u siebie na górze. - wskazał palcem schody.Udałam się tam.
Zapukałam lekko, nikt nie odpowiadał, zapukałam mocniej, też nic. Więc postanowiłam wejść. Niall tak słodko spał, nie miałam serca go budzić. Więc usiadłam przy biurku i czekałam, aż wstanie. Po chwili do pokoju wszedł Justin i zaproponował mi herbatę, ja odmówiłam, nie miałam ochoty na niego patrzeć.
- Ej Claudia, możesz powiedzieć o co Ci chodzi ? - zapytał zdenerwowany Justin.
- Ty też jesteś zła na mnie za te narkotyki ? - dodał.
- Ni..ZARAZ, CO?! Jakie narkotyki ?! - krzyknęłam tak, że Niall się obudził.
- Co tu się dzieje ? Claudia co ty tu robisz ? - zapytał zaspany.
- Właściwie to nic, idę już pa. - powiedziałam, zbiegając po schodach. Byłam roztrzęsiona, ja myślałam, że jesteśmy przyjaciółmi, a on nic mi powiedział. Wyszłam z bloku, a po chwili ktoś do mnie podbiegł i złapał za ramiona, jak się okazało był to Niall.
- Co się stało ? Wejdźmy do środka porozmawiajmy.- powiedział smutny.
- Niall my nie mamy o czym rozmawiać. - krzyknęłam.
- Myślałam, że jesteśmy przyjaciółmi i mówimy sobie wszystko, a ty co odstawiasz ?- powiedziałam mu to   prosto w twarz, a łzy mimowolnie popłynęły mi z oczu.
Na co Niall przysunął się do mnie i przytulił mnie głaszcząc mnie po włosach.
- Cii.. nie płacz już, chodź do mnie porozmawiamy. - rzekł. 
- Niall a czy my mamy w ogóle o czym rozmawiać ? - zapytałam.
- A nie ? - zapytał smutny. 
______________________________
I jak ? Co mamy zmienić ? 
~ Jane and Jul's. <3 



poniedziałek, 11 listopada 2013

Rozdział 14 ;*

                                          * Oczami Niall'a * 
Właśnie dostałem sms'a od Claudii, że jest z Julką w szpitalu. Już chciałem iść do Justin'a  o wszystkim go poinformować, ale doczytałem dalszą część sms'a. Postanowiłem do niej pojechać. Ale nigdzie nie mogłem znaleźć swojej kurtki, dopiero po chwili zorientowałem się, że zostawiłem ją w pokoju Justin'a, Poszedłem tam, leżała na biurku. Podniosłem ją, a na biurku leżały malutkie torebeczki z białym proszkiem. . .
                             * Oczami Claudii * 
Gdy dojechaliśmy do szpitala, udałam się do kawiarenki po kawę, bo całą noc nie spałam. Chodziłam w tą i z powrotem po korytarzu. I tak nie mogłam nic zrobić, bo nikt nie chciał mi nic powiedzieć. Już miałam dzwonić do mamy Julki, ale ocknęłam się, że to mogłoby wpłynąć nie korzystnie  na jej zdrowie. Więc po krótkim namyśle zadzwoniłam do kuzyna Julki. Na miejscu był po chwili. 
- Cześć, ty jesteś Kamil, tak ? - zapytałam. 
- No tak , gdzie jest Julka i co jej się stało?!- odpowiedział zdenerwowany.
Skróciłam mu wczorajszą historię, na jego twarzy malowały się gniew na Justin'a oraz troska o Julkę.  Czekaliśmy na lekarza , lecz ten długo się nie pojawiał.  Jednak po kilkunastu minutach wyszedł z sali Julki. Wyraz jego twarzy mówił sam za siebie, że nie jest dobrze. Poprosił Kamila do swojego gabinetu, z racji, że jest rodziną. Czekałam na wieści od Kamila, gdy na końcu korytarza ujrzałam Niall'a. Schowałam głowę w dłonie, by nie widział jak płaczę. Podszedł do mnie, nic nie mówił, tylko mnie przytulił. Wyszedł Kamil, a ja podbiegłam do niego, by zapytać co z Julką. Okazało się, że Julka jest w śpiączce i są bardzo małe szanse, że się wybudzi.  Byłam bardzo zdenerwowana na Justin'a. Poprosiłam Niall'a by wyszedł ze mną na dwór. 
- Masz powiedzieć temu swojemu przyjacielowi, że życzę mu szczęśliwego życia z tą lalunią i że więcej nie zobaczy Julki! - krzyknęłam.
- A i nie mów mu co się stało, a teraz zostaw mnie samą. - dodałam i wróciłam do szpitala. 
                                  * Oczami Justin'a *
Po narkotykach od Niny nie wiedziałem co się ze mną dzieje. Ciągle kręciło mi się w głowie i chciało mi się wymiotować. Zszedłem do kuchni po wodę i położyłem się na kanapie w salonie. Nie mogłem długo leżeć , usłyszałem głośne pukanie do drzwi. Otworzyłem i ujrzałem 2 policjantów.
- Dzień dobry. - powiedzieli. 
-Yy.. dobry. - rzekłem. 
Spojrzeli mi przez ramię na wnętrze domu i jeden spojrzał na drugiego i powiedzieli. 
- Mamy nakaz przeszukania pańskiego domu. - powiedzieli, a ja byłem zdenerwowany.
-Yy. z jakiego powodu ?- zapytałem, chociaż wiedziałem ,że dotyczy to narkotyków od Niny.
- Pan się nie martwi o powód, to możemy wejść ? - zapytali. 
-Tak, oczywiście. 
Zaczęli kręcić się na pierwszym piętrze, przeszukiwali salon, gdy do domu wbiegł Niall. Spojrzał się na mnie zdezorientowany. Powiedziałem mu o tej sytuacji, gdy policjanci byli w moim pokoju. On wszystko zrozumiał. Siedziałem na dole czekając na nich, gdy przypomniało mi się, że wczoraj Nina zostawiła narkotyki u mnie na biurku,ale miałem nadzieję, że gdy dzisiaj wychodziła zabrała je z powrotem. Moje przypuszczenia się na szczęście sprawdziły, policjanci nic nie znaleźli.Ale jak zeszli na dół, spojrzeli podejrzliwie na Niall'a. A ja wiedziałem, że szykują się kłopoty. . .
______________________________________________
Dodawajcie komentarze, bo nie wiemy czy wam się podoba i czy mamy coś zmienić. :D A sądząc po ilości wyświetleń, chyba mamy jakichś czytelników. :) 
~ Jane and Jul's. 

Rozdział 13 ;)

                                                      * Oczami Justin'a *
Byłem u siebie w pokoju, przygotowywałem wszystko na wizytę Julki. Gdy usłyszałem dzwonek do drzwi szybko pobiegłem w stronę drzwi. Jak się okazało były to tylko moje koleżanki Nina i  Miley, przywitałem się z nimi buziakiem w policzek, i ujrzałem Julię i Claudię, Julka wyglądała nieziemsko, no Claudia też niczego sobie. Miałem tylko nadzieję, że nic nie zepsuje nam tej chwili, w której zamierzam spytać Julkę o to czy chce zostać moją dziewczyną.
- Emm.. Julka, no bo ja wiem, że ty  mnie nie lubisz, ale może tak byśmy chociaż spróbowali. -powiedziałem i spojrzałem jej w oczy.
- Ja Cię kocham. - dopowiedziałem nadal patrząc jej w oczy.
- Yhmm.. Justin, ja sama nie wiem co do Ciebie czuję. - powiedziała i spojrzała na swoje buty,  po chwili się do mnie przytuliła.
- Proszę, daj mi trochę czasu na zastanowienie się.- rzekła patrząc mi w oczy.
- A tak w ogóle to mam dla Ciebie prezent. - wręczyłem jej te prezenty : 

- Ja też coś dla Ciebie mam, ale twojego prezentu nie mogę przyjąć, już mi dałeś prezent. - powiedziała.
- Ale to nie był prezent urodzinowy. - uśmiechnąłem się do niej.
- No dobrze. A co do tego pytania, to jeszcze dziś  dam Ci odpowiedź, idziemy na dół ? - zapytała.
- Pewnie.- odrzekłem.
 Zeszliśmy razem na dół, Julka udała się do salonu do Claudii, a ja poszedłem do kuchni. Byłem już pełnoletni, więc wziąłem piwo z lodówki. Spojrzałem na zegarek, była 19 więc wszyscy już powinni być.
Wyszedłem na zewnątrz, zadzwonić do gosposi, by przywiozła tort. Po 10 minutach już była, zdziwiła mnie jej szybkość. Niall pomógł mi wnieść tort do salonu. Wszystkim smakował. Po torcie, nadszedł czas na występ Julii. Ona naprawdę świetnie śpiewa. Ja na serio się zakochałem. Po skończonej piosence, poszedłem po kolejne piwo. I kolejne, nawet nie wiem kiedy ten czas tak szybko zleciał.
                                       * Oczami Julki *
Oczywiście musieli mnie wrobić w śpiewanie. Ale nie było tak źle. Po skończonej piosence udałam się do ogrodu, przemyśleć propozycję Justin'a. Usiadłam na jakiejś bujanej ławeczce i po chwili doszłam do wniosku, że on nie jest mi obojętny. Postanowiłam dać nam szansę. Jeszcze chwilkę pospacerowałam i wróciłam do pomieszczenia. Nie mogłam znaleźć Justin'a. Myślałam, że może jest gdzieś z Niall'em, ale ten właśnie tańczył z Claudią. Pytałam się różnych osób, ale nikt go nie widział. Po kilku minutach zaczęłam go szukać, bo chciałam mu powiedzieć, że chcę z nim być. Poszłam do jego pokoju, zobaczyłam go tam. Chciałam podejść, ale zobaczyłam, że nie jest tam sam. Była tam jakaś dziewczyna, to chyba ta sama co stała przed nami jak wchodziłyśmy do domu Justin'a. Zaczęła całować Justin'a, a on wcale się nie opierał, właściwie to bardziej on zaczął ją całować. Nie mogłam na to patrzeć, zbiegłam szybko po schodach i wybiegłam z domku Justin'a. Biegłam przez jakiś czas, najbardziej zabolało mnie to, że jeszcze godzinę temu, zrobiłby wszystko, tylko po to, żebym była jego dziewczyną. To naprawdę bolało.
                                      * Oczami Claudii *
Siedziałam na tej imprezie zadowolona , lecz później było mi trochę nudno. Ciekawiło mnie jedno, gdzie jest Julka? Nie szukałam jej, bo myślałam, że jest z Justin'em. Lecz jak Justin zszedł na dół, z jakąś lalunią przy boku, zaczęło mnie to trochę niepokoić.Poszłam do niego.
 - Ej Justin, możemy na słówko ?- zapytałam.
- Jasne , mhm.. Nina możesz zostawić nas samych ? - zapytał dziewczynę.
- Jasne kocie. - powiedziała i dała mu buziaka.
- Możemy wyjść na zewnątrz ? - zapytałam z nienawiścią.
- Ymm.. Pewnie. - powiedział zmieszany.
Gdy wyszliśmy poprosiłam go, byśmy poszli na spacer.
- Co ty odwalasz ? - zaczęłam na niego krzyczeć.
- Ale o co Ci chodzi ?. zdezorientowany.
- Boże, jak można być takim idiotą. - wykrzyknęłam mu prosto w twarz i zaczęłam iść szybciej.
- Claudia, czekaj! O co chodzi ? - zapytał.
- Jak ty możesz jej to robić, najpierw wyznajesz jej miłość, a potem miziasz się z jakimś pustakiem, wiesz co ? Żałuję, że Cię poznałam. - i pobiegłam szukać Julki a on stał na chodniku jak jakaś sierota.
Idiota ! - krzyknęłam , biegnąc.
Idąc usłyszałam za sobą jakieś kroki, a w oddali krzyk.
Odwróciłam się i zobaczyłam Justin'a. Nic nie powiedziałam, ale ponownie usłyszałam krzyk. Pobiegłam w stronę z której dochodził. Znalazłam się w jakimś ciemnym lesie, lecz teraz nie słyszałam już krzyku. Podeszłam do jakiegoś drzewa a pod drzewem leżała Julka z zakrwawioną głową i rozerwaną torebką. Zajrzałam do środka nie było portfela ani telefonu. Podniosłam Julce głowę, by sprawdzić, jak duża jest rana z której sączy się krew.
- Pomocy, ratunku, niech mi ktoś pomoże! - zaczęłam wołać.
Jak jest potrzebny to jak zwykle nie ma tego idioty.
Lecz po chwili ktoś podbiegł. Był to policjant, zadzwonił po karetkę. Byłam zdziwiona co policjanci tu robią o 23, okazało się, że codziennie tędy jeżdżą , bo mają tzw. patrol. Po kilku minutach przyjechała karetka. I zabrała Julkę, ja oczywiście pojechałam z nimi. Byłam wściekła na Justin'a. Napisałam sms'a do Niall'a:
,,Hej , nie martw się o mnie, jadę do szpitala z Julką, nie mów nic Justin'owi.."
______________________________________________
I jak ? Trochę dramatu. ;D 
~ Jane and Jul's. <3 

Rozdział 12 ;3

                                                          *Oczami Claudii*
Jeszcze 4 lekcje, a mi już nie chce się siedzieć w tej szkole. No i jeszcze baba od biologii się na mnie uwzięła i ciągle mnie pyta. Na szczęście coś tam zawsze się uczę na lekcje, więc dostałam jak to ujęła nauczycielka-,,4- ale jak tak dalej pójdzie z twoja nauką to 3 na koniec masz murowane''. Tyle, że to w ogóle mnie nie obchodzi, wolę plastykę, matmę i muzykę, a nie jakąś tam biologie. Och wreszcie dzwonek, obie z Julką poszłyśmy pod salę 45 i wyjęłyśmy swoje kanapki gdy podeszła do nas dyrektorka.
-Julka pozwól do mojego gabinetu, musimy porozmawiać.-rzekła.
-Dobrze już idę.- odparła Julka.
Poszłam razem z nią w końcu jestem jej przyjaciółką, a przy okazji byłam ciekawa o co chodzi.
                                  *Oczami Julki*
Cieszyłam się, że Claudia dotrzymuje mi towarzystwa, bo znając dyrkę to mi i tak nie uwierzy. Gdy powtórzyłam pani Grey to samo co wcześniej, ale ona mi dalej nie wierzył a, w pewnym momencie do dyskusji dołączyła się Claudia i opowiedziała historię pewnej uczennicy z naszej szkoły. A mianowicie, Annabell, bo tak miała na imię owa dziewczyna, też miała problemy w domu, a że całkiem dobrze znała panią Long, też dała jej żyletki, potem okazało się, że owe żyletki były zakażone i Annabell zmarła. Nie przez to, że się pocięła bo rany nie były głębokie, lecz dlatego, że te żyletki były zakażone. Niestety pani Grey uznała, że są t bzdury wyssane z palca. Na co Claudia prosiła ją, by przejrzała nagrania z kamery. U nas w szkole w każdej sali są kamery. Udałyśmy się do pomieszczenia z kamerami. Możecie sobie wyobrazić minę pani Grey, gdy oglądała to nagranie. Postanowiła wezwać do siebie panią Long, a nam oznajmiła, że mamy poczekać w sali nr. 125, jak powiedziała, tak zrobiłyśmy. Czekałyśmy i czekałyśmy a czas strasznie się dłużył. W pewnym momencie dostałam sms'a:
  - Dostałaś prezent ? Przyjmiesz zapro ?
xoxo Justin. 
No tak, a kto to mógł być, może i jestem w żałobie, ale mam dość, że każdy się nade mną lituje.
Więc szybko odpisałam.
,,Dostałam jest śliczny. No pewnie, ja miałabym nie przyjść ? ''
I włożyłam telefon do kieszeni, bo do sali weszła dyrektorka z panią Long. Grzecznie wyprosiły Claudię. A ta nie miała wyjścia, więc zrobiła to co kazały, lecz cały czas była ze mną w kontakcie sms'owym. Nawet nie wiecie jaką mam wprawę w pisaniu sms'ów po kryjomu. Także ani pani Grey ani pani Long nie zorientowały się, że piszę sms'y z Claudią. Cały czas gadały ze sobą, więc nie wiem po co tu przyszły. Po krótkim czasie zdecydowały, że pani Long zostaje wyrzucona ze szkoły. A ja na szczęście nie mam żadnej kary. Wybiegłam z sali tak bardzo szczęśliwa. Claudia czekała na mnie na dole, gdy biegła m spojrzałam na zegarek, była  14:55, a impreza u Justin'a jest o 18. Ja się muszę  się uszykować i kupić mu prezent. Szybko pobiegłyśmy do domu z Claudią.
                            * Oczami Niall'a *
Justin poprosił mnie o pomoc przy imprezie, pojechałem z nim na zakupy. Pojechaliśmy do najbliższego supermarketu a mianowicie do ,,TESCO'' . Kupiliśmy chyba wszystkie potrzebne rzeczy. Pomogłem Justin'owi wszystko rozłożyć i wgl. Gdy już wszystko rozłożyłem, udałem się szukać Justin'a. Rozkładał sprzęt, czyli mikrofon i wieżę.
Ej Justin, kto będzie śpiewał ? -zapytałem.
- Claudia mnie prosiła bym to rozstawił, bo chyba Julka, a co  ?- odrzekł
-No nic.
Wszystko było gotowe, a do imprezy zostało ponad 2 godziny.
- Jest jeszcze jedna sprawa, spotykamy się przed samochodem za 5 min. - krzyknął Justin i pobiegł do swojego pokoju.
Byłem gotowy i powoli ruszyłem w stronę samochodu Justin'a.
- Niall ruszaj dupę, ja nie mam prezentu dla Julki, szybciej no! - powiedział, naprawdę był zdenerwowany.
Po kilku minutach utknęliśmy w korku. Justin był tak zdenerwowany, że nie jedno przekleństwo wyszło z jego ust. Na dodatek nie wiedział co kupić Julce, dałem mu podpowiedź, żeby zadzwonił po Claudię, ona na pewno coś doradzi. Było małe zamieszanie, bo Julka był z Claudią w C.H i kupowały prezent dla Justin'a. Więc rozegraliśmy to tak, że ja przypadkiem znajdę Julkę w jakimś sklepie i jej pomogę, a w tym czasie Claudia rzekomo pójdzie do łazienki, a tak naprawdę pomoże wybrać coś Justin'owi. I tak się rozdzieliliśmy. Więc z moją pomocą Julka kupiła Justin'owi zegarek i jego ulubioną czekoladę oraz żelki. Po skończonych zakupach , trochę okłamałem Julkę, że muszę jeszcze pomóc Justin'owi. Ale co tam, może mi wybaczy. Spotkałem Justin'a i Claudię jak wychodzili ze sklepu. Szybko się rozdzieliliśmy,bo ujrzeliśmy Julkę, wychodzącą ze sklepu. Pojechaliśmy do domku Justin'a. Justin schował prezent dla Julki w swoim pokoju. Po pół godzinie zadzwoniła Claudia. Powiedziała, że z Julką są już gotowe. Wcześniej obiecałem im, że po nie przyjadę, więc tak  zrobiłem. Nie mogłem się napatrzeć Claudia wyglądała po prostu cudownie. Byłem pewien, że Justin'owi na pewno spodoba się ubiór Julki. Po pół godzinie byliśmy na miejscu.
                                  * Oczami Julki *
Udałyśmy się z Claudią w stronę drzwi wejściowych do domu Justin'a. Przed nami stały jakieś 2 dziewczyny, takie trochę lalunie. Drzwi otworzył Justin, przywitał się z nimi buziakiem w policzek, a w końcu dostrzegł nas. Na nasz widok, jego usta automatycznie uniosły się w górę.
- Pięknie wyglądasz - powiedział i przytulił się do mnie , odwzajemniłam to, było to miłe, chciałabym tak codziennie.
- Dziękuję, ty również. - odrzekłam i posłałam mu mój najładniejszy uśmiech.
Później przywitał się z Claudią, kazał nam się rozgościć.  Chciałam mu dać prezent, lecz on kiwnął głową i pobiegł na górę. A ja stałam na środku jak jakaś sierota i nie wiedziałam, co mam zrobić. Po chwili wyjrzał z jakiegoś pokoju i zawołał mnie. Poszłam za nim. Weszłam do tego pokoju, było tam ślicznie. Justin zapalił tylko małą lampkę. A na małej szafeczce stało pudełeczko otoczone płatkami róż. W pewnym momencie podszedł do mnie Justin i spojrzał mi głęboko w oczy. ..   
______________________________________________________
Co sądzicie ? :D  Może jutro pojawi się kolejny rozdział, ale nie obiecuję. :P Dziękujemy za 320 wyświetleń. <3 

~ Jane and Jul's. <3                                                         
       

wtorek, 5 listopada 2013

Rozdział 11 :p

                                  * Oczami Julki * 
W szkole cały czas byłam nie obecna, myślałam o Justin'ie. Gdy nauczycielka mnie zapytała, nic nie umiałam i tak właśnie dostałam pierwszą 1 w tym miesiącu, dzięki Justin!. Zadzwonił dzwonek, a nauczycielka kazała jeszcze chwilę zostać wszystkim w sali. Ogłosiła nam, że władze naszego miasta przekazały pieniądze naszej szkole, na zorganizowanie projektu dotyczącego zainteresowań uczniów z okolicy naszej szkoły. Pani Long zaczęła dobierać nas w 4 osobowe grupy. Wypadło tak, że byłam w grupie z Claudią, a pozostała 2  nie była nam znana. Niby nie chciałam, być w grupie z Justin'em i Niall'em, ale jednak coś mnie do tego ciągnęło.  Po dobraniu wszystkich grup wypadło, że Justin jednak jest z nami w grupie, oczywiście wraz z Niall'em. Szkoda, że nie ma go w szkole.- pomyślałam. Zagapiłam się, gdy się otrząsnęłam zauważyłam, że wszyscy wyszli z sali. Nauczycielka stała przy drzwiach i patrzyła się na mnie smutnym wzrokiem. Podeszła do swojego biurka i wyjęła z nich małą paczuszkę owiniętą papierem dekoracyjnym. Szepnęła mi na ucho żebym poszła do łazienki i ją otworzyła i nikomu nie mówiła o tym co zaszło. Byłam bardzo ciekawa co tam było, więc szybko udałam się do toalety po drodze spotkałam Claudię.
- Ej Julka chodź już bo matematyczka wcześniej przyszła i kazała mi po cb iść. - powiedziała.
-Nie mogę teraz , powiedz, że pani od gegry mnie poprosiła, dzięki , kc - krzyknęłam i pobiegłam w stronę toalet, gdy byłam przy drzwiach zmieniłam kierunek i pobiegłam do toalet na najwyższym piętrze. Pech chciał żebym miała przypał i na 4 piętrze przy drzwiach toalety stała dyrektorka. Gdy mnie zobaczyła chciała mnie normalnie przepuścić do łazienki, ale w pewnym momencie ujrzała te małe pudełeczko, wyrwała mi je z rąk i kazała przyjść do jej gabinetu, a teraz udać się do sali . Gdy weszłam do klasy , nauczycielka odpytywała wszystkich z ostatniej lekcji. W pewnym momencie jej wzrok zatrzymał się na mojej osobie. I od razu poprosiła mnie do tablicy. Już zaczynałam robić zadanie gdy do sali weszła dyrektorka.  Poprosiła mnie abym wyszła z niż na korytarz. Poszłam, chociaż domyślałam się o co jej chodzi. Jak się okazało moje przypuszczenia były słuszne. Chodziło o te pudełeczko. Sama nie wiedziałam co w nim się znajduje, ale po minie dyrektorki wywnioskować, że to nie jest nic dobrego. 
- Ja wiem, że jest Ci ciężko, ale nie rób tego - powiedziała i spojrzała na mnie smutnym wzrokiem. 
-Ale ja nie wiem o co pani chodzi- powiedziałam zdezorientowana.
-Nie wiesz ? To chodź ze mną i Ci pokażę. - oznajmiła.
-N..No dobrze.-  odparłam. 
Udałam się z panią  Grey do jej gabinetu. Kazała mi usiąść na fotelu i z szufladki wyjęła pudełeczko. Dała mi je do rąk, a ja je otworzyłam. To co tam zobaczyłam bardzo mnie zszokowało...tam były żyletki. Po co pani Long mi je dała, owszem ciężko mi jest po stracie ojca , ale ja nigdy bym nie popełniła samobójstwa!
-A teraz możesz mi wytłumaczyć po co ci one?
-Ale ... ja je dostałam od pani Long.-rzekłam.
-Proszę cię nie kłam dziecko, wracaj do sali.
Wyszłam z jej gabinetu i skierowałam się do sali. Weszłam, a nauczycielka widząc to tylko pokręciła głową i westchnęła. Usiadłam na swoim miejscu. Więcej się nie odzywałam. 
-Nareszcie koniec. - powiedziałam do Claudii z ulgą.
-Noo ,ten dzień był wyczerpujący. - odparła.
- To chodź do szatni, chyba że gdzieś idziesz ? - zapytała
-Nie już nigdzie nie idę. - odpowiedziałam. 
Wzięłyśmy nasze kurtki i ruszyłyśmy w stronę drzwi. Mamy niedaleko do szkoły, więc po krótkiej chwili byłyśmy już pod blokiem i rozeszłyśmy się do naszych mieszkań. Weszłam do domu, Kamila nie było, a mama była w sypialni. Udałam się do swojego pokoju i rzuciłam plecak pod biurko a następnie położyłam się na łóżko i włożyłam słuchawki, tonęłam w muzyce gdy nagle dostałam SMS'a : 

,, Hej, mam propozycję, jesteś w domu ? 
xoxo  ... " 
Byłam ciekawa od kogo, podejrzewałam, że to od Justin'a więc odpisałam. Po chwili zadzwonił dzwonek do drzwi. Pobiegłam otworzyć, ale nikogo tam nie ujrzałam. Już miałam zamykać drzwi gdy coś mi to uniemożliwiło. Spojrzałam w dół a tam znajdowała się koperta a na niej malutkie pudełeczko. 
Otworzyłam ją. Było to zaproszenie na urodziny i przed wczesny prezent, delikany wisiorek z serduszkiem na którego odwrocie były inicjały :
 J. S & J.B 

Zdziwiło mnie to, bo my nie jesteśmy razem , a może jesteśmy ? 
_____________________________________________
Troszkę długi i sorki że tylko z perspektywy Julki ,ale tak wyszło. ;> 
Chciałybyśmy  podziękować  Claudii Maslow ,która wypromowała nam bloga. <3
Zachęcamy do przeczytania :
http://be-alright-believe.blogspot.com/

~ Jane and Jul's. <3 

środa, 30 października 2013

Rozdział 10 ;>

                                            * Oczami Justin'a *
Po tym co zobaczyłem , nie miałem odwagi rozmawiać z Julką. Ale w końcu postanowiłem się przełamać , od Claudii dowiedziałem się że Julka ma urodziny w sobotę , akurat tak się złożyło że ja mam tydzień po niej. Postanowiłem , że zrobię imprezę niespodziankę , chociaż domyślam się że nie będzie chciała przyjść , no w końcu kilka tygodni temu straciła tatę. Ale może ją namówię. Mam nadzieję. Dzisiaj cały dzień myślałem nad tą imprezą  , doszedłem do wniosku że imprezę mogę zrobić w moim domku nad jeziorem. Mam 5 dni by kupić potrzebne rzeczy i zrobić zaproszenia. Połączę nasze urodziny , mam nadzieję że Julka będzie zadowolona. Miałem tyle rzeczy do załatwienia a tak mało czasu , pomyślałem czemu by się nie zerwać z lekcji? I tak jak pomyślałem tak zrobiłem po 2 lekcji , wyszedłem ze szkoły. Postanowiłem pojechać do domku nad jezioro by zobaczyć w jakim jest stanie i czy nadaje się na imprezę. Nie było najgorzej, ale przydało by mu się drobne sprzątanie. Zadzwoniłem do mojej gosposi i spytałem czy nie miała by czasu tam posprzątać, zgodziła się. Miałem jeszcze trochę czasu i rozłożyłem  sobie pracę na te dni. Dzisiaj przypadło mi ustalanie listy gości, mimo  że nie jest to jakaś ważna impreza to chcę dobrze wypaść przed Julką.
                                        *Oczami Niall'a* 
Rodzice Claudii poprosili mnie abym zaopiekował się Claudią , zgodziłem się , ale nie wiedziałem jak ona na to zareaguje. Było źle , ale nie najgorzej. Starałem opiekować się nią  jak najlepiej , ale nie wiem czy mi to dobrze wychodziło bo Claudia prawie nic nie jadła , mało spała w nocy , i czasem słyszałem ciche popłakiwanie dochodzące z jej pokoju. Bałem się że Claudia znów się potnie tylko tym razem nie zdążę jej pomóc. Bez niej moje życie nie ma sensu , ciągle jak słyszę jej płacz chcę iść do jej pokoju przytulić ją i powiedzieć ,że wszystko będzie dobrze. Nie mam tyle odwagi by to zrobić , a poza tym ona mnie i tak nie lubi. 
                                       * Oczami Julki *
 Jestem załamana, moja mama jest w coraz gorszym stanie ,a ja nawet nie wiem jak jej pomóc. Boję się o nią. Nie chce stracić obojga rodziców. Dobrze że przynajmniej Kamil jest ze mną. Szkoda że Justin już prawie wcale ze mną nie rozmawia. Szczerze mówiąc to brakuje mi go. Ja chyba naprawdę coś do niego czuje...
____________________________________________
Może jeszcze dzisiaj pojawi się kolejny rozdział. ;D
~ Jane and Jul's. <3 

Rozdział 9 ;p

                                              * Oczami Julki *
Właśnie dojechaliśmy na miejsce, czułam się jakoś nieswojo , co ja mam powiedzieć mojej mamie żeby jej nie zranić. Ona na pewno przeżywa to bardziej niż ja. Dobrze,że Kamil jest ze mną.Już wiedziałam w jakiej sali leży więc udaliśmy się tam z Kamilem. Akurat z sali wyszedł lekarz, rozpoznał mnie i powiedział, że z moją mamą wszystko w porządku i ze dziś już możemy ją zabrać do domu. Ucieszyłam się, bo w końcu nie będę siedziała sama w domu. Poszliśmy do jej sali , powiedzieć , żeby się pakowała. O 17 już jechaliśmy do domu. Kamil przywiózł nas prosto pod blok i jeszcze wszedł z nami do mieszkania , podziękowałam mu za to , że mnie zawiózł , a on mi powiedział , że jeszcze zostaje u nas kilka dni.
                                    * Oczami Niall'a *
Obudziłem się i nadal czułem ból , myślałem że jak zasnę to ból minie. Ale tak się nie stało. Po chwili przyszła pielęgniarka z lekarstwami. Były okropne, ale co poradzić. Później aby zabić trochę  czas  włączyłem telewizor, ale z czasem i to mi się znudziło. Wyszedłem do łazienki i na kogoś wpadłem..........
                                     * Oczami Claudii *
Wyszłam się przejść , bo pomimo tego że jestem nadal osłabiona to nie mam ochoty dłużej leżeć w tym łóżku. Szłam przez korytarz gdy na kogoś wpadłam. Jak się okazało był to Niall , zastanawiało mnie co on tu robi. A on po zderzeniu upadł na podłogę , zawołałam lekarza , a ten z jakimś kolegą wnieśli Niall'a na łóżko. Weszłam z lekarzami do sali, byłam ciekawa co on tu robi , no i trochę się o niego martwiłam.
                                      * Narrator *
Po tym upadku Niall'owi powróciła pamięć , a gdy rodzice Claudii zauważyli , że Niall i ich córka całkiem dobrze się dogadują postanowili prosić go o pomoc w opiece nad Claudią , która była nadal trochę osłabiona. Po kilkudniowym pobycie w szpitalu zarówno Claudia jak i Niall wyszli ze szpitala. Claudia po kłótni nie miała dobrych relacji z rodzicami. Mama Julki popadła w depresję. Wcale się nie odzywa , ale Julka zawsze może polegać na Kamilu. Justin nie może się odważyć by odezwać się do Julki ,po tym gdy zobaczył ją w samochodzie z Kamilem i myśli że to jej chłopak. 
____________________________
Hej! Kolejny rozdział , co sądzicie ? Dodawajcie komentarze , bo nie wiemy czy mamy dalej pisać. :p
~ Jane and Jul's. <3 

poniedziałek, 28 października 2013

Rozdział 8 :D

Gdy już się uspokoiłam , poszłam do łazienki umalować się , by nie było widać moich podpuchniętych oczu , ktoś zadzwonił do drzwi. Nie wiedziałam kto to może być , nikogo się nie spodziewałam. Bez zastanowienia otworzyłam drzwi , ujrzałam w nich mojego kuzyna Kamila Bednarka. Byłam bardzo szczęśliwa.
- Cześć , co ty tu robisz ?! - powiedziałam radośnie i przytuliłam się do niego
- No hej mała , przyjechałem do Ciebie i po Ciebie - powiedział z uśmieszkiem na twarzy.
- No to co jedziesz ze mną do twojej mamy ? -zapytał.
- No pewnie , ale skąd o tym wiedziałeś ? - zapytałam.
- Chodź i nie gadaj tyle, po drodze ci wszystko opowiem. 
- Dobra już idę , tylko zamknę drzwi. 
Kamil Bednarek jest to mój kuzyn , przez cały rok był w trasie koncertowej ze swoim zespołem ,,Bednarek" i dlatego tak dawno go nie widziałam , my jako jedyni kuzyni w naszej rodzinie tak dobrze się dogadujemy. Kiedyś Kamil chciał wziąć mnie w trasę ale moja mama nie pozwoliła. 
Po chwili zajechaliśmy do sklepu , który znajdował się przy szpitalu , w którym leży moja przyjaciółka. Kamil poszedł kupić coś do picia na drogę.
                                    * Oczami Justin'a*
Wyszedłem od Niall'a i udałem się w stronę sali Claudii , bo nigdzie nie mogłem znaleźć Julki. Rodzicie Claudii powiedzieli mi , że Julka wyszła jakiś czas temu. Trochę mnie to zmartwiło , bo miała jechać ze mną. Wyszedłem ze szpitala i ujrzałem nieznany mi dotąd samochód , w którym siedziała Julka z jakimś chłopakiem , trochę starszym od niej. Teraz wszystko układało się w całość , dlatego Julka nie odwzajemniała moich uczuć , bo ma kogoś innego , było mi z tego powodu smutno.No cóż, ale co ja poradzę że się w niej zakochałem. Nie mam zamiaru odpuścić i będę o nią walczył...
                                     *Oczami Claudii*
-Kochanie dlaczego chciałaś to zrobić?- spytała cała zapłakana moja mama.
Ale ja tylko odwróciłam głowę, bo nie chciałam na nią patrzeć. Ona myśli, że to wszystko jest takie proste i kolorowe, ale nie jest.
-Spójrz na mnie.-dodała po chwili.
Odwróciłam się i nie wytrzymałam to był ten czas kiedy musiałam im wszystko powiedzieć. ,,A co, tak nagle zainteresowaliście się swoją córeczką?!Tak to w ogóle nie mieliście dla mnie czasu, tylko praca, praca, mnie w ogóle nie ma w waszym świecie!''
-Jesteś nie sprawiedliwa.-powiedział mój ojciec.
,,Ja jestem nie sprawiedliwa, to życie jest niesprawiedliwe! Widzę was 2, 3 razy w miesiącu, a jak już jesteście w domu to i tak nie macie dla mnie czasu!To jest nie sprawiedliwe! Gdyby nie Julka to w ogóle nie miała bym się do kogo się odezwać. Idźcie stąd, nie chce was znać!
-Ale kochanie.- rzekła mama.
-... no wyjdź!
Po chwili przyszła pielęgniarka, chyba musiała usłyszeć jak krzyczę. Zaczęła coś mówić ,,Proszę nie denerwować pacjentki, jest jeszcze słaba.'' I po prosiła ich aby wyszli z sali. Trochę głupio mi się zrobiło, że krzyczę na swoich rodziców, ale musiałam im w końcu powiedzieć co czułam przez ostatnie 3 lata... .
_______________________________________
Co sądzicie ? Dodajcie jakieś komentarze , pomimo że mamy      169 ^^ wyświetleń , to i tak , nie wiemy ,  czy mamy coś zmienić w tym blogu. :(
~ Jane and Jul's 





Rozdział 7 :3

                             *Oczami Claudii*
Kilka dni później . .
Jeny, gdzie ja jestem?W okół mnie jest mnóstwo osób, ale trudno mi jest kogokolwiek  rozpoznać, mam taki rozmyty obraz.Po chwili z trudem wypowiadam te słowa:
-Yyy... co się dzieje?
Słyszę jakąś nie wyraźną  odpowiedź, ale zaraz ja znam ten głos!To moja mama!Ale co ona tu robi przecież powinna być w pracy.No i gdzie ja kurde jestem?!Już wiem, pewnie zasnęłam przed TV, a to wszystko jest jakiś głupi sen. Dopiero po pewnym czasie widzę ,,normalny'' obraz. Wszystko mi się przypomniało... a to chyba jest szpital. Nadal jednak nie rozumiem co robią tu moi rodzice, Julka i Justin.
Wybudziła się! - słyszę radosne głosy osób które są w pomieszczeniu.
Nie mam siły na nic , nie wiem co się dzieje.
                                     *Oczami Niall'a*
Ała moja noga, tak strasznie boli. ... Ale gdzie ja jestem , co się stało? W tym momencie przychodziło mi do głowy tyle pytań. Z tego co zdążyłem zobaczyć wynikało że jestem w szpitalu. W tym momencie wszedł lekarz.
- Witam pana , jak pan się czuje ?- zapytał , sprawdzając coś na karcie przy łóżku.
- Boli mnie głowa i noga - powiedziałem zgodnie z prawdą.
- No tak , ale to normalne przy tym co się stało. - powiedział kręcąc głową.
Myślę że pana dziewczyna będzie panu wdzięczna. Zawołam pana przyjaciół. - powiedział i wyszedł z sali coś notując. To wszystko było takie dziwne , jaka dziewczyna , kto to jest ,czy jej się coś stało ? Tak rozmyślałem , gdy do sali wszedł jakiś chłopak z dziewczyną, która szła obok niego ,domyśliłem się że to moi przyjaciele.
- Jak się czujesz stary ? - to pytanie padło z ust chłopaka.
-Może być ,ale kim jesteś ? - zapytałem zmieszany.
- Aa no tak , ty nic nie pamiętasz - powiedział smutny. A dziewczyna która stała obok niego oparła się o krzesło , było po niej widać że coś jest nie tak , oczy miała czerwone od łez. Powiedziała coś temu chłopakowi na ucho i wyszła z sali. Ten chłopak jak się okazało to Justin Bieber , tak ten Justin Bieber , dowiedziałem się że przyjaźnimy się od 6 roku życia , mieszkaliśmy obok siebie , a teraz razem mieszkamy , W szkole siedzimy z dziewczynami , które nas nie lubią. Opowiedział mi też wiele innych szczegółów , co nie co pamiętałem ,ale była to tylko część tego wszystkiego. Opowiedział mi też o Julii i o jej sytuacji. Słuchałem tego co on mi mówi , a w drzwiach stanęła Julka , ja na nią spojrzałem a one kiwnęła głową i przyłożyła palec do ust żebym nie mówił nic Justin'owi. I za chwilę ruszyła na prawo od drzwi. A Justin nadal mi opowiadał. Ja byłem trochę nieobecny. Gdy wysłuchałem tych opowieści , postanowiłem że zrobię wszystko , by zmienić nastawienie Claudii do mnie. Poprosiłem Justin'a by wyszedł , bo jestem śpiący , zabrzmiało to troszkę niegrzecznie , ale nie gniewał się.
                                      * Oczami Jul's*
Postanowiłam sama jechać do mamy. Nie chciałam przeszkadzać Justin'owi , on i tak nie ma czasu bo ciągle ze mną jeździ. Zamówiłam taksówkę , po kilku minutach dojechałam pod dom , podziękowałam kierowcy i udałam się do mieszkania. Zjadłam sałatkę z grillowanym kurczakiem i poszłam się przebrać i wziąć kilka ubrań oraz najpotrzebniejsze rzeczy, zatrzymam się w jakimś hotelu , wyszłam z pokoju. Poszłam do sypialni rodziców po małą torbę , była ona za szafą przy parapecie , na parapecie zobaczyłam zdjęcie taty, automatycznie w moich oczach pojawiły się łzy , usiadłam na parapecie i zaczęłam płakać a właśnie wtedy za oknem zaczął padać deszcz. . .
_________________________________________
Co tam u was ? Mamy już 161 wyświetleń. ^^ 
Kolejny rozdział zaraz się pojawi.
~ Jane and Jul's. <3 

sobota, 26 października 2013

Rozdział 6 ;3

                                    *Oczami Claudii*
Ciekawe co się dzieje z Julką. Jak wracałyśmy ze szkoły to prawie w ogóle się nie odzywała, teraz nie odbiera telefonów, martwię się o nią  jest dla mnie jak siostra. W domu chyba  też jej nie ma bo dzwoniłam do drzwi i nikt nie otwiera. Postanowiłam zrobić sobie coś do jedzenia, gdy dostałam sms'a. Telefon był w pokoju, więc dopiero po chwili dowiedziałam się od kogo jest. No, a był od Niall'a:
,,Hej nie przejmuj się tym co o tobie piszą na ask'u i tt.'' Zupełnie nie wiedziałam o co mu chodzi, usiadłam szybko przed laptopa i weszłam na mój profil. Po tym co tam przeczytałam ... chciałam po prostu umrzeć!
W sumie wcześniej pojawiały się obraźliwe komentarze na mój temat, ale nie było ich wiele i nie brałam ich sobie do serca. Teraz jednak miałam wrażenie że cały świat obrócił się przeciwko mnie. Nie miałam co z sobą  zrobić, dokończyłam jeść wcześniej przygotowaną sałatkę i  przyszedł mi do głowy pewien pomysł.
Cóż skoro tak mnie nienawidzą to nie będę im utrudniać życia. Sięgnęłam po żyletkę do jednej z szafek i podcięłam sobie żyły prawej ręki. . . .
                           * Oczami Niall'a*
Wracałem ze szkoły , wyjąłem telefon, a że mam bezprzewodowy internet w każdym miejscu postanowiłem przejrzeć kilka stron. Zszokowało mnie to co przeczytałem. Napisałem sms'a do Claudii żeby się nie przejmowała tym. Ona mi nie odpisała , udałem się do niej , bo nie wiedziałem co z nią , zawsze odpisywała. Może to dziwne , ale przez tą rozmowę na korytarzu , co raz lepiej się dogadujemy , chciałbym żeby między nami było coś więcej. Dzwoniłem , pukałem do drzwi lecz nikt nie otwierał , wszedłem do mieszkania Claudii , może nie powinienem ,ale co ja poradzę jak się o nią martwię. Rozejrzałem się po mieszkaniu , nikogo nie widziałem ani nie słyszałem , lecz w pewnej chwili podszedłem w stronę pokoju Claudii ,usłyszałem szum wody , pomyślałem że bierze prysznic, po 15 minutach woda nadal leciała strumieniami , w pewnym momencie woda zaczęła wylewać się z pod drzwi łazienki , chciałem je otworzyć , ale były zamknięte. Nie zawahałem się rozbić szybki i otworzyć drzwi od środka , ten widok sparaliżował mnie całkowicie. Claudia leżała w wannie pełnej wody , to nie była woda to była krew. Chciałem podejść i sprawdzić jej puls , miała bardzo dużą łazienkę , jak na takie małe mieszkanie , i w pewnym momencie poślizgnąłem się , przewróciłem się , głową uderzyłem o róg wanny , a nogami kopnąłem szafkę pod umywalką , tak że ta spadła mi na nogi , poczułem straszny ból , zacząłem krzyczeć , to jest pora gdy ludzie wracają z pracy , może ktoś usłyszy. Krzyczałem tyle ile mogłem , sam nie mogłem się ruszyć , w pewnym momencie nastała ciemność. . . 
                               * Oczami Julki *
Byliśmy już pod moim blokiem , w ramach podziękowania zaprosiłam Justin'a do siebie. Nie chciałam być sama , a Claudii nie będę cały czas dupy zawracała.Justin zgodził wpaść ale tylko na chwilę. Wchodziliśmy po schodach , gdy usłyszałam przeraźliwy krzyk , wołanie o pomoc. Spojrzałam zdezorientowana na Justin'a , a ten na mnie. Szybko pognaliśmy w stronę z której dobiegał krzyk. Dobiegliśmy do drzwi od mieszkania Claudii , ale w tym momencie głos ucichł. Pobiegłam w stronę łazienki bo tam było zapalone światło , To co ujrzałam zmroziło mi krew w żyłach.
- Justin dzwoń po karetkę , teraz!! - krzyknęłam
Karetka przyjechała po kilkunastu minutach. Gdy wynosili ich ciała , miałam łzy w oczach nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić. Zadzwoniłam do rodziców Claudii , by im powiedzieć. Powiedzieli że postarają się być jak najszybciej. Siedziałam przy blacie w domu Claudii , Justin podszedł i mnie przytulił , ja to odwzajemniłam i zaczęłam płakać mu prosto w ramię.
- Dlaczego to wszystko mnie spotyka , najpierw wypadek rodziców , teraz to DLACZEGOO ?!?! - krzyczałam.
- Wszystko będzie dobrze nie martw się. - powiedział Justin.
- Nie nic nie będzie dobrze!
Byłam cała roztrzęsiona , poprosiłam Justin'a aby zawiózł mnie do szpitala. Po kilku minutach dotarliśmy na miejsce. Szybko spytałam pielęgniarkę o salę i szybko tam pobiegłam , dowiedziałam się od lekarza , że Claudia potrzebuje przetoczenia krwi a teraz leży w śpiączce , natomiast Niall ma złamaną nogę oraz prawdopodobnie amnezję. Siedzieliśmy z Justin'em na korytarzu czekając na wyniki różnych badań. W pewnym momencie zadzwonił mój telefon , nieznany numer hmm.. kto to może być , odebrałam. To co usłyszałam wstrząsnęło mną , krzyczałam do słuchawki  że to oni na pewno się pomylili , to nie może być prawda. Czułam jak w jednej sekundzie  otrzymania wiadomości że mój ojciec zmarł kilka minut temu wszystko mi się wali , nie mam na nic siły mam wszystkiego dość. . . . .
___________________________________
Trochę długi , trochę dramatyczny , wstrząsający, co sądzicie ? Będziemy podpisywać się nowymi ksywkami : 
~ Jane and Jul's. <3