* Oczami Julki *
Otworzyłam oczy, słońce raziło mnie w oczy. Podniosłam się, bo jak się okazało leżałam na trawie. Nie wiedziałam gdzie jestem. Szłam ciągle dróżką, którą kształtowały kwiaty. Doszłam do końca tej drogi, ujrzałam białą furtkę do ogrodu, lekko otworzyłam furtkę, ogród był naprawdę piękny. Obeszłam cały ogród, i zobaczyłam ławkę, usiadłam na niej. Wiatr lekko kołysał drzewami, a ptaki pięknie śpiewały. Pobujałam się chwilę i udałam się w stronę pięknego domu. Weszłam tam, ale nikogo nie było na pierwszym piętrze, chciałam iść po schodach na górę, gdy usłyszałam płacz dziecka, dochodzący z jakiegoś pokoju, który znajdował się jeszcze na pierwszym piętrze. Może i nie ładnie tak, ale moja ciekawość wygrała i poszłam tam. W łóżeczku leżała mała dziewczynka, wzięłam ją na ręce by ją uspokoić gdy do pokoju wszedł Justin.
-Hej, Julka jeszcze nie pojechałaś do Claudii?-spytał
-Jakiej Claudii?-zapytałam zaskoczona.
-No Claudia, twoja najlepsza przyjaciółka, znacie się od dziecka.-oznajmił.
A ja patrzyłam na niego zdziwiona, bo nadal nie wiedziałam kto to jest. Nie znam żadnej Claudii, a może znam tylko nie pamiętam? Sama nie wiem, grunt, że jest ze mną Justin i mała Emma. Justin zrobił nam niespodziankę i zabrał nas na obiad do najlepszej restauracji w mieście. Nasza córeczka była naprawdę grzeczna. Lecz w pewnym momencie zaczęło dziać się coś dziwnego, jacyś mężczyźni wbiegli do restauracji w czarnych kominiarkach, bardzo się bałam, Justin kazał nam położyć się na ziemię. Położyłam się i przytuliłam się do małej Emm'y ciągle powtarzając:
- Cii malutka, wszystko będzie dobrze, mama Cię obroni. - Ale mała ciągle płakała, a mi łzy leciały ciurkiem, tak bardzo się bałam. Myślałam, że jest już po wszystkim, lecz się myliłam. Podszedł do nas jeden z facetów i rzekł do mnie :
- Posłuchaj mnie, masz jeden wybór, albo giniesz ty, albo twoje dziecko, wybieraj!- krzyczał, a ja się podniosłam i zobaczyłam kilka osób leżących na ziemi w kałużach krwi, a reszta wybiegała z restauracji.
- Wolę zginąć ja, niż moje dziecko, macie go nie dotykać. - powiedziałam, zamykając oczy po których spływały mi łzy.
- Jak wolisz księżniczko - uśmiechnął się szyderczo, zastanawiało mnie kto to mógł być..i w tym momencie dostałam kulką w serce. To było dziwne, bo w tym samym momencie stałam się tak jakby duchem, wszystko widziałam mimo, że zostałam zastrzelona. To było takie dziwne uczucie widzieć wszystko z góry ale nie mogłam postąpić inaczej, moja maleńka córeczka i Jus są dla mnie najważniejsi, będę za nimi tęsknić.
-Julio, Julio...-usłyszałam za sobą głos dochodzący z oddali.
Byłam ciekawa kto i po co wypowiada moje imię gdy nagle przede mną stanęła skrzydlata postać od której biło jasne, ciepłe światło.
-Czy to ty mnie wołałaś?- spytałam zaciekawiona.
-Tak mam dla ciebie pewną propozycję.-oznajmiła.
-Jaką?
-Jeśli chcesz twoje życie będzie toczyło się dalej, a będziesz tą dziewczyną, twoją imienniczką.- powiedziała i wskazała mi dziewczynę leżącą w szpitalnym łóżku.
-Ale Justin i mała Emma... ja nie chcę ich stracić.-rzekłam.
-Jeśli się postarasz to kto wie może wszystko potoczy się tak samo.-dodała po chwili.
Cóż, zdecydowałam się na jej propozycję, jeśli jest szansa, że może jeszcze kiedyś zobaczę moją rodzinę to warto spróbować.
-No i jeszcze jedno, gdy się obudzisz w ciele tamtej dziewczyny nie będziesz nic pamiętać z poprzedniego życia.
- A..ale jak to ? - zapytałam, całkiem nie wierząc co się tu dzieje.
- No tak, to i tak jest cud, bo normalnie to byś nie żyła, a że jesteś jedną z nas ,,wybranych" to tak wyszło. - odrzekła postać ze skrzydłami.
- Co to znaczy ,,wybrani " ? - zapytałam.
- Za kilka lat się dowiesz. - odpowiedziała.
- Uhmm... no ok.- powiedziałam.
- To co wybierasz : życie, ale nie pamiętasz , wcześniejszego życia czy zostajesz tutaj, ze mną i jesteś duchem, nikt Cię nie widzi i nic nie możesz z tym zrobić,ale za to wszystko widzisz i kontrolujesz. To jak ? - zapytała.
- Wybieram życie...- powiedziałam i zamknęłam oczy, chociaż sama nie wiem czemu, a gdy otworzyłam oczy, jasnej postaci nie było. Ponownie zamknęłam oczy, ale w tym momencie oślepił mnie blask, przerażający blask bieli...
__________________
I w końcu rozdział z perspektywy Julki. Co sądzicie ? Myślicie, że Julka się obudzi, co na to jej znajomi, rodzina, czy ją jeszcze odwiedzają ? Odpowiedź znajdziecie w następnym rozdziale. Prosimy o komentarze. ;3
Pozdrawiamy.
~ Jane and Jul's. <3 ;*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz