W szkole cały czas byłam nie obecna, myślałam o Justin'ie. Gdy nauczycielka mnie zapytała, nic nie umiałam i tak właśnie dostałam pierwszą 1 w tym miesiącu, dzięki Justin!. Zadzwonił dzwonek, a nauczycielka kazała jeszcze chwilę zostać wszystkim w sali. Ogłosiła nam, że władze naszego miasta przekazały pieniądze naszej szkole, na zorganizowanie projektu dotyczącego zainteresowań uczniów z okolicy naszej szkoły. Pani Long zaczęła dobierać nas w 4 osobowe grupy. Wypadło tak, że byłam w grupie z Claudią, a pozostała 2 nie była nam znana. Niby nie chciałam, być w grupie z Justin'em i Niall'em, ale jednak coś mnie do tego ciągnęło. Po dobraniu wszystkich grup wypadło, że Justin jednak jest z nami w grupie, oczywiście wraz z Niall'em. Szkoda, że nie ma go w szkole.- pomyślałam. Zagapiłam się, gdy się otrząsnęłam zauważyłam, że wszyscy wyszli z sali. Nauczycielka stała przy drzwiach i patrzyła się na mnie smutnym wzrokiem. Podeszła do swojego biurka i wyjęła z nich małą paczuszkę owiniętą papierem dekoracyjnym. Szepnęła mi na ucho żebym poszła do łazienki i ją otworzyła i nikomu nie mówiła o tym co zaszło. Byłam bardzo ciekawa co tam było, więc szybko udałam się do toalety po drodze spotkałam Claudię.
- Ej Julka chodź już bo matematyczka wcześniej przyszła i kazała mi po cb iść. - powiedziała.
-Nie mogę teraz , powiedz, że pani od gegry mnie poprosiła, dzięki , kc - krzyknęłam i pobiegłam w stronę toalet, gdy byłam przy drzwiach zmieniłam kierunek i pobiegłam do toalet na najwyższym piętrze. Pech chciał żebym miała przypał i na 4 piętrze przy drzwiach toalety stała dyrektorka. Gdy mnie zobaczyła chciała mnie normalnie przepuścić do łazienki, ale w pewnym momencie ujrzała te małe pudełeczko, wyrwała mi je z rąk i kazała przyjść do jej gabinetu, a teraz udać się do sali . Gdy weszłam do klasy , nauczycielka odpytywała wszystkich z ostatniej lekcji. W pewnym momencie jej wzrok zatrzymał się na mojej osobie. I od razu poprosiła mnie do tablicy. Już zaczynałam robić zadanie gdy do sali weszła dyrektorka. Poprosiła mnie abym wyszła z niż na korytarz. Poszłam, chociaż domyślałam się o co jej chodzi. Jak się okazało moje przypuszczenia były słuszne. Chodziło o te pudełeczko. Sama nie wiedziałam co w nim się znajduje, ale po minie dyrektorki wywnioskować, że to nie jest nic dobrego.
- Ja wiem, że jest Ci ciężko, ale nie rób tego - powiedziała i spojrzała na mnie smutnym wzrokiem.
-Ale ja nie wiem o co pani chodzi- powiedziałam zdezorientowana.
-Nie wiesz ? To chodź ze mną i Ci pokażę. - oznajmiła.
-N..No dobrze.- odparłam.
Udałam się z panią Grey do jej gabinetu. Kazała mi usiąść na fotelu i z szufladki wyjęła pudełeczko. Dała mi je do rąk, a ja je otworzyłam. To co tam zobaczyłam bardzo mnie zszokowało...tam były żyletki. Po co pani Long mi je dała, owszem ciężko mi jest po stracie ojca , ale ja nigdy bym nie popełniła samobójstwa!
-A teraz możesz mi wytłumaczyć po co ci one?
-Ale ... ja je dostałam od pani Long.-rzekłam.
-Proszę cię nie kłam dziecko, wracaj do sali.
Wyszłam z jej gabinetu i skierowałam się do sali. Weszłam, a nauczycielka widząc to tylko pokręciła głową i westchnęła. Usiadłam na swoim miejscu. Więcej się nie odzywałam.
-Nareszcie koniec. - powiedziałam do Claudii z ulgą.
-Noo ,ten dzień był wyczerpujący. - odparła.
- To chodź do szatni, chyba że gdzieś idziesz ? - zapytała
-Nie już nigdzie nie idę. - odpowiedziałam.
Wzięłyśmy nasze kurtki i ruszyłyśmy w stronę drzwi. Mamy niedaleko do szkoły, więc po krótkiej chwili byłyśmy już pod blokiem i rozeszłyśmy się do naszych mieszkań. Weszłam do domu, Kamila nie było, a mama była w sypialni. Udałam się do swojego pokoju i rzuciłam plecak pod biurko a następnie położyłam się na łóżko i włożyłam słuchawki, tonęłam w muzyce gdy nagle dostałam SMS'a :
,, Hej, mam propozycję, jesteś w domu ?
xoxo ... "
Byłam ciekawa od kogo, podejrzewałam, że to od Justin'a więc odpisałam. Po chwili zadzwonił dzwonek do drzwi. Pobiegłam otworzyć, ale nikogo tam nie ujrzałam. Już miałam zamykać drzwi gdy coś mi to uniemożliwiło. Spojrzałam w dół a tam znajdowała się koperta a na niej malutkie pudełeczko.
Otworzyłam ją. Było to zaproszenie na urodziny i przed wczesny prezent, delikany wisiorek z serduszkiem na którego odwrocie były inicjały :
J. S & J.B
Zdziwiło mnie to, bo my nie jesteśmy razem , a może jesteśmy ?
_____________________________________________
Troszkę długi i sorki że tylko z perspektywy Julki ,ale tak wyszło. ;>
Chciałybyśmy podziękować Claudii Maslow ,która wypromowała nam bloga. <3
Zachęcamy do przeczytania :
http://be-alright-believe.blogspot.com/
~ Jane and Jul's. <3
Nie no dziewczyny, super rozdział. :*
OdpowiedzUsuńZa promocję nie ma sprawy. Długo siedzę w blogowaniu i wiem, że ciężko jest się wybić, dlatego pomagam ^^
Czekam na nn <3
Informujcie mnie jak coś ^^